05.11.2013

Koleś z bronią w szkole!





Dzisiaj przeżyłam najstraszniejszy moment w moim 18-nastoletnim życiu. Nie wyolbrzymiam. Ktoś wtargnął do naszej szkoły z bronią. Na pewno słyszeliście o chłopaku w Newton który zastrzelił swoją matkę, 16 dzieci w szkole a następnie samego siebie. Takich sytuacji jest coraz więcej, zwłaszcza w Stanach. Szkoły zobowiązane są przygotowywać nas na różnego rodzaje ewakuacje, alarmy przeciwpożarowe ale i także tzw. lock down (blokowania?). Jeśli ktoś nieproszony dostaje się do szkoły, przez głośniki ogłaszany jest Lock Down Mode i wszystkie sale muszą być zamknięte na kluczyk. W zależności od niebezpieczeństwa nauczyciel może prowadzić nadal lekcje, lub musi ją przerwać. Takich prób w ciągu miesiąca mamy co najmniej dwie i nie robią one na nas wrażenia. Aż do dziś, kiedy to w głośnikach zamiast uprzejmego głosu "Przepraszam za przerwanie lekcji, ale chciałabym ogłosić próbę lock down...." usłyszeliśmy głos dyrektora: "jesteśmy w niebezpieczeństwie, cała szkoła musi przebywać z trybie lock down. To nie jest próba ani żart!" 
Na naszych twarzach pojawił się strach. Zwłaszcza iż wczoraj w mieście Paramus, jakieś 5 minut drogi samochodem od naszej szkoły, w galerii Garde State Plaza jakiś wariat zaczął strzelać do przypadkowych ludzi. Nie wiem czy było mówione o tym w polskich wiadomościach. Naprawdę się wystraszyliśmy!


Nauczycielka pobiegła do drzwi i migiem je zatrzasnęła  Z racji iż miały szklaną szybkę, w tym miejscu powiesiła plakat. Ktoś zgasił światła a inni zasłonili rolety. Usiedliśmy wszyscy razem w kącie i nadsłuchiwaliśmy. Baliśmy się odezwać. Nie wiedzieliśmy co się dzieje i spodziewaliśmy się najgorszego. W głowie widziałam już obraz kolesia z szatańskim uśmiechem, który wchodzi do klasy i strzela do wszystkich po kolei. Zastanawiałam się jak to jest patrzeć na śmierć znajomych i wiedzieć że ja będę następna. Trzęśliśmy się, niektórzy płakali, jeden koleś uciekł skacząc przez okno a jeszcze ktoś inny.. zrobił kupę  Nigdy nie baliśmy się tak o nasze życia. Najgorsze było to że nie byliśmy w stanie nic zrobić. No bo co? Nie mogliśmy wyjść na korytarz, bo nie wiedzieliśmy czy ktoś się tam nie czai. Nawet nauczycielka miała świeczki w oczach. Baliśmy się iż mogą to być nasze ostatnie minuty. Skontaktowałam się z tatą i poinformowałam go co się dzieję i że go kocham. Napisałam też wiadomość do siostry i chłopaka. To były ciężkie chwile.
Jedna z uczennic zadzwoniła na policje i szeptem wytłumaczyła co się dzieje. Na szczęście w tym czasie byli już w drodze. 


Zamknięci w salach spędziliśmy ponad 2 godziny. W tym czasie szkoła została osaczona przez policję i helikoptery oraz dokładnie sprawdzona. Niestety nic nie zostało znalezione. Nie ruszaliśmy się z miejsc nawet kiedy dyrektor ogłosił drżącym głosem iż jesteśmy już bezpieczni. Nikt mu nie uwierzył. Jego głos się trząsł i urwał komunikat w połowie zdania. Nie mieliśmy pewności iż nie miał wtedy pistoletu przy głowie. Zostaliśmy poinformowani iż mamy nie ruszać się z miejsc, nawet gdy usłyszymy alarm przeciwpożarowy. To również może być pułapka. Na szczęście nic takiego się nie stało. Czekaliśmy na potwierdzenie przez policje iż jesteśmy bezpieczni.. 
Po kilkunastu minutach niebiescy zaczęli odwiedzać nasze sale. Najpierw zostaliśmy przeszukani i 'zmacani' czy nie mamy żadnych niebezpiecznych narzędzi. Kolejne w ruch poszły nasze plecaki. I po raz kolejny nie znaleźli nic. Każda klasa była ewakuowana w eskorcie pięciu policjantów, idąc gęsiego po ścianach.


Gdy wyszłam ze szkoły moim oczom ukazał się tłum zdenerwowanych rodziców, fotoreporterów i kamerzystów  Przyjechała nawet telewizja. Na ulicy stało pełno radiowozów a nad szkoła krążyło cztery helikoptery. 
Po szczęśliwym wyjściu z budynku, mogliśmy udać się do domów. Nie wiadomo czy jutro idziemy do szkoły. Wciąż czekamy na jakiekolwiek informacje. 

Tutaj filmik z tego wydarzenia  Zapraszam do oglądnięcia jak to wyglądało z zewnątrz  podczas gdy my byliśmy uwięzieni w środku. Widać nawet mnie w 1:26. Jestem tyłem :)
Blond włosy, białe adidasy i plecak ;)

Izabela

9 komentarzy:

  1. o matko, co za przeżycia. Nie zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  2. to strasznie przezyc takie cos! dobrze że Wam sie nic nie stalo :)
    A mam takie pytanie: Czy u Ciebie w szkole są Polacy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ale zazwyczaj nie chcą się przyznać że są Polakami. Niektórzy przez to że byli urodzeni w stanach lub mieszkają tu od dłuższego czasu zapominają język ojczysty. Smutne jest to że na obczyźnie nie chcemy trzymać się razem.

      Usuń
  3. Czyli był jakiś facet z bronią, skoro nikogo nie znaleźli?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikogo nie znaleźli więc uznano to za fałszywy alarm. Ktoś anonimowo zadzwonił na policje iż szkoła jest w niebezpieczeństwie. Trwają poszukiwania kto to zgłosił.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to dziwnie zabrzmi, ale muszę zapytać.
    Napisałaś, że jeden koleś ZROBIŁ KUPĘ ze stresu. No dobra, zrobił i co dalej? Nikt się z niego nie śmiał? Nie wytykał palcami? Co z tą kupą było dalej? Gdyby coś takiego zdarzyło się w Polsce, osoba nie miałaby życia... o___O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdarzyło się to w mojej klasie więc nie wiem. Do czasu aż policja nas uwolniła i ewakuowała z budynku, nie mieliśmy prawa opuścić klasy więc musiał tam po prostu siedzieć. Przypuszczam, że następnie udał się do domu bo tak nakazała nam policja. To była na prawdę poważna sytuacja i każdy bał się o swoje życie więc został tak jakby uniewinniony.U mnie w klasie podczas tej akcji ktoś z wrażenia puścił baka i nikt się nawet nie odezwał.
      Jak już wielokrotnie pisałam; tolerancja jest ogromna.

      Usuń
    2. WOW... Faktycznie, to aż inny świat, jeśli chodzi o tę tolerancję ;o
      U nas takie rzeczy nie przechodzą. Nawet w obliczu jakiegoś zagrożenia wszyscy silą się na sztuczny uśmiech i dowcipy dla rozluźnienia atmosfery, co jest dobre - dopóki ktoś naprawdę nie spanikuje, a to się zdarza. Zagrożenie mija, ale sytuacje nadal są pamiętane i tak to się ciągnie latami... Ech, zazdroszczę tej tolerancji.

      Usuń
  6. Piszesz "niestety nic nie znaleźli", a moim zdanie to dobrze, że alarm okazał się fałszywy. U nas na szczęście takie sytuacje zdarzają się sporadycznie, i raczej nie w szkołach. Ale co chwilę słyszy się, że w Stanach ktoś ostrzelał swoich kolegów i nauczycieli. Przerażające.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram