18.12.2013

Angielska i Amerykańska gumka, czyli dwa różne języki.

Już dawno, dawno pisałam o tym jak w szkole wybieramy sobie przedmioty których chcemy się uczyć. Są też takie, których musimy. Do nich należy język angielski. (Obviously!) Sytuacja wygląda nieco inaczej dla imigrantów. Wiadomo że im poziom angielskiego jest nieco niższy i nie dadzą rady czytać Szekspira w wersji Classic British.
(Nawet Amerykanie tego nie rozumieją.) Dlatego stworzona są klasy ESL- English Second Language. Jest kilka poziomów, w zależności ile umiesz, jak sobie radzisz itp.
'Bierzesz' taka klasę zamiast normalnego angielskiego. W zależności jak Ci idzie z językiem możesz być w tej klasie dwa lata, trzy lub osiem. 


Co się uczymy?
Na początku oczywiście: gramatyka. Formułowanie zdań i czasy. Wysławianie się, wzbogacanie słownictwa. Z biegiem czasu robi się ciekawiej. 
Ja pominęłam ten pierwszy etap, bo w Polsce nauczyciele przykładają dość dużą wagę do czasów. Ileż można słuchać że w Present Simpe Tense do czasownika trzeciej osoby dodajemy końcówkę s/es!?
Miałam natomiast problem ze słuchaniem. Moja nauczycielka angielskiego w gimnazjum oprócz słow: "Open your book on page.. whatever' nie mowiła nic po angielsku. Nie byłam więc przyzwyczajona do słuchania. I co? Przyleciałam do USA, poszłam do szkoły, usiadłam w ławce i...? Nie rozumiałam nic! Kompletnie nic. Nauczycielka opowiadała o czymś zawzięcie, cała klasa siedziała jak oczarowana i słuchała a ja siedziałam tam jak głupek. Wyłapywałam jedynie pojedyncze słowa i domyślałam się kontekstu. Wszyscy mówili tak szybko!
Z biegiem czasu zaczęłam rozumieć więcej i więcej. Przyszło samo.

Wracając do ESL. 
Ja osobiście uwielbiam ten przedmiot! Uczę się na nim bardzo dużo.
Na czym się skupiamy?
Zagłębiamy ciekawostki językowe, popularne powiedzonka, stwierdzenia, idiomy i ukryte znaczenia. Podkreślamy różnice pomiędzy brytyjskim angielskim a amerykańskim angielskim.  Dyskutujemy i uczymy się jak wymawiać/akcentować dane słowa, a nawet jak przekazywać wiadomości. 

Poprzez przykazywanie wiadomość mam na myśli kodowanie ich. Amerykanie nie lubią mówić prosto z mostu. Wolą owijać w bawełnę, dawać wskazówki, doradzać ale nie mówić ci co masz robić.
Przykład?
Nauczyciel nie powie Ci: "Wychodzi Ci jedynka, weź się do roboty". Tylko usłyszysz coś w stylu: "Popracuj więcej w domu. Pamiętaj, że ja jestem codziennie po szkole i prowadzę zajęcia dodatkowe. Nie chciałbyś poprawić może jakiegoś testu? Sprawdzałeś może ostatnio Genesis (nazwa naszego dziennika elektronicznego)"
Na początku, może to być uznawane jako nieszczerość, ale to po prostu ich sposób mówienia. "Americans like to go around" 
I o tym powiedziała nam nauczycielka ESl. Jestem ciekawa czy sama wpadłabym na takie wnioski po dłuższym czasie?

Kolejna różnica to język brytyjski a amerykański. Oczywiście amerykański jest o wiele łatwiejszy. Pełno uproszczeń i skrótów. I am going to zmienia się w I'm gonna, albo nawet w I'mma... (!)
Nie jest też taki formalny jak brytyjski. Brak ciężkiego akcentu, który tak trudno mi zrozumieć ułatwia sprawę. Czasów Perfect w mowie nie słyszę wcale.
Słownictwo też jest inne. Pamiętacie ta lekcje angielskiego w szkole, kiedy uczą nas zawartość piórnika? (Co roku to samo.) I jak jest gumka do mazania? Rubber prawda? 
Zapytał się kolega (Świeży polak w USA) nauczycielki podczas sprawdzianu:
-Can you give me a rubber Ms? 
-Excusme me!? 
-I asked for a rubber 
Cała klasa w śmiech. 
Rubber owszem, to gumka do mazania ale w Wielkiej Brytanii. W Stanach oznacza to kondom! A gumka to po prostu eraser. 




Najgorzej jest jednak ze slangiem. Cały czas jest tworzony i zmieniany. Nowe słowa i znaczenia, tak że nawet ci co go tworzą to nie nadążają. 
Ostatnio robiliśmy ciekawe ćwiczenie właśnie na angielskim.
W Polsce przywykliśmy powiadać: "Jesteś taka słodka, że aż chcę cie zjeść
Powiedz "You're so cute, I want to eat you' komuś tutaj, to zrozumie że oferujesz mu seks oralny.

Stayy Positive!
Izabela

18 komentarzy:

  1. uwielbiam Twoje wpisy, bo zawsze wiele się z nich uczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się zs Anią :) Właśnie dowiedziałam się 2 nowych zwrotów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam że american english jest łatwiejszy ale o tych zwrotach nie miałam pojecia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W Polsce beznadziejne jest to, jak mały nacisk kładzie się na mówienie i słuchanie. W kółko gramatyka i podstawowe słówka. A tak na marginesie- świetny blog! Zawsze jestem na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dlatego miałam takie problemy z słuchaniem i wypowiadaniem się na początku, a pisanie szło mi dobrze :)

      Usuń
  5. matko kochana. ten slang jest dziwaczny! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. a już płynnie się odnajdujesz w mowie i slangu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas się uczę i pracuje nad rozwijaniem języka. Komunikuje się, rozmawiam i rozumiem wszystko. Czuje się komfortowo, ale nie mogę powiedzieć że mówię perfekcyjnie. Niestety mam bardzo silny polski akcent no i ten slang... To jest jak kompletnie nowy język. Na szczęście jest głownie używany przez internet, więc Urban Dictionary służy pomocą. :D

      Usuń
    2. akcentu się nie wstydź, bo to świetny atrybut! :) Polacy uwielbiają naciskać na wypieranie rodzimego akcentu, ale póki mówi się poprawnie - cóż on szkodzi ;] To mega charakterystyczna cecha.
      Straaaasznie zazdroszczę, dzizaz, wiem, że już się powtarzam, no ale cóż zrobić ;]

      Usuń
  7. Fajny wpis :) od jakiegoś czasu podglądam Twojego bloga... i widzę w Tobie trochę siebie :) wprawdzie przyleciałam do USA w trochę starszym wieku, ale ciągle się czegoś uczę, wkrótce idę do szkoły i też się stresuję i jeszcze trochę mogłabym powymieniać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz się co stresować (wiem, łatwo powiedzieć). Będzie dobrze! Trzymam kciuki :)

      Usuń
  8. O tym co oznacza "eat me" dowiedziałam się od mojego faceta (był rok w szkole w USA) i od tamtej pory mój ulubiony Tshirt z tym napisem zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W życiu nie pomyślałabym, że te słowa mogą być wulgarne, interesujący wpis! A i chyba wkradła ci się mała literówka - świeży :) A czy teraz zdarza ci sie jeszcze nie zrozumieć wszystkiego co mówi nauczyciel czy nie masz już tego problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, rzeczywiście! Dziękuje :) Rozumiem wszystko, a nawet jeśli nie znam któregoś słowa, to wyłapuje całość z kontekstu.

      Usuń
  10. siwetny blog, trafilam tu dzisiaj dzięki aniamaluje i właśnie pochłaniam Twoje wpisy :) subskrybuje przez email:)

    OdpowiedzUsuń
  11. hej swietny blog! tyle co odkrylam.. korzystasz z jakiejs konkretnej ksiazki na tych cwiczeniach? nie chodzi mi o gramatyke bo jestem na poziomie C1 ale brakuje mi tych specyficznych, uzywanych w mowie slowek jak na zdjeciu ktore dodalas
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka to: An indispensable guide to dangerous english 200. Polecam!

      Usuń
  12. No z tą rubber to mnie zaskoczyłaś. Podejrzewam, że nauczycielka musiała być też nieźle zaskoczona takim pytaniem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram