11.02.2014

Angielski taki trudny

Laptop naprawiony więc powracam już z 'regularnymi' (jak na mnie) wpisami. Dziś o moim angielskim. Jaki była moja wiedza przed przylotem do USA, jak sobie poradziłam, jak szybko się nauczyłam tego języka i jakie mam rady dla osób uczących się.


Nastawienie
Języka angielskiego uczę się cały czas. Ciągle czegoś nowego się dowiaduje i poznaję. Interesuje mnie ten język. Teraz już wiem, że nauka jego to moja inwestycja w siebie. W gimnazjum kułam słówka na pamieć aby je zaliczyć. Albo po prostu robiłam ściągi. Miałam dosyć uczenia się w kółko o czasie present simple i present continous. Nie widziałam rezultatów i sensu. A nawet jeśli znałam słówka to nie wiedziałam jak mam je wypowiedzieć. 
Zastanawiałam się: po co mam mam uczyć się słówka acquaintance skoro mogę powiedzieć po prostu friend. Teraz łapie, wręcz chłonę słówka jakie tylko dosłyszę. Jak jakiegoś nie znam to sprawdzam je w słowniku i zapisuje w głowie. Wiem, że mi się przyda. Nie przepadnie. Wykorzystam je czy to w mowie, czy podczas pisania essayu lub starania się o prace. Każde nowe słowo/powiedzenie/fraza bogaci mój język. Uwielbiam wsłuchiwać się w teksty piosenek, analizować je. Oglądać filmy z napisami angielskimi. Słuchać radia. To sprawia mi przyjemność. Ciesze się jak uczę się czegoś nowego i potem wykorzystuje to w życiu, w rozmowie. Podobno aby nowe słówko utrwaliło się i weszło do twojego zasobu słów musisz użyć je 13 razy. ;)

Początki

Angielskiego w Polsce uczyłam się od 1 klasy szkoły podstawowej a skończyłam na 3 gimnazjum. To jest 9 lat! Patrząc na taki długi okres czasu, to nauczyłam się mało. Była to zarówno wina moja jak i nauczycieli. Trafiały mi się same młode nauczycielki, które oprócz "Please open your book on page.." nie mówiły nic więcej. A, przepraszam! Po wejściu do klasy i naszym głośnym krzyknięciu "Good Morning!" mówiły jeszcze: " Sit down please" z czym jeszcze NIGDY nie spotkałam się w Ameryce. Zaraz po przylocie usłyszałam natomiast luźne 'have a sit'.  W 3 gimnazjum moja nauczycielka stwierdziła że jesteśmy już na tyle inteligentni że podczas sprawdzania obecności powinniśmy zacząć mówić "present" zamiast "jestem". I z tym też jeszcze nigdy się nie spotkałam. Amerykanie krzyczą jedynie nonszalancko "HERE!".

Pod koniec 3 klasy gimnazjum, zaraz przed moim wylotem powiedziałam tej samej nauczycielce angielskiego, że przeprowadzam się do stanów. Co usłyszałam? "Boże drogi! Przecież ty sobie tam nie poradzisz! Ty nawet nie wiesz jak jest głupi pantofelek czy inna rzecz po angielsku!" Chyba musiała zobaczyć moja wścieknięta minę (mam bardzo specyficzną mimike i można czytać ze mna jak z kart) bo dodała: "ja w sumie też nie wiem".


Angielski jest nudny i prosty...

Bzdura w która wierzyłam bardzo długo. Bo na pierwszy rzut oka angielski wydaje się być prosty i nudny. Zdania które są konstruowane zawsze tak samo, zero odmiany i urozmaicenia. Dopiero niedawno zaczęłam dostrzegać jego piękno. Jak fajnie można bawić się słowami, jak wiele znaczeń można ukryć w prostym przekazie, jak fajnie można zakodować informacje. 

Słownictwo
Ten wyraz pojawił się już w tej notce kilkakrotnie. A to dlatego, że nadal dziwi mnie zasób słownictwa amerykanów(przepraszam za uogólnienie). Już kilkakrotnie słyszałam, że wystarczy ci "X" słów aby dogadywać się w tym języku. To prawda. Dużo słów się powtarza, ma po kilka znaczeń i zależy w jakim kontekście je użyjesz, możesz nimi manipulować. Ale właśnie o tym napisałam. Żeby nie zatrzymywać się na tym tylko rozwijać.
Co mnie ogromnie zdziwiło, zaraz po przylocie to to, iż dzieciaki w liceum uczą się słownictwa. Myślałam sobie, jak to możliwe? Osoby które urodzone są tutaj, mieszkają tutaj i dorastają i nie rozumieją tego języka? 
W naszym pięknym języku polskim mamy wiele słów, i choć niektórych możemy nie używać tak często jak innych to nadal rozumiemy ich znaczenie. Albo chociaż możemy je wywnioskować. 
Amerykanie nie. 

Podczas wymawiania słów z spółgłoskami "TH" zęby muszą delikatnie opierać się na wystającym języku. 

Wymowa

Mam dość silny polski akcent i raczej już nigdy się go nie pozbędę. Mogę pracować nad wymową i dykcją aby to poprawić, ale nie będę brzmiała jak rodowita amerykanka. Przyleciałam do USA za późno. Mój akcent już się wykształcił. 
Największe problemy mam z wymawianiem spółgłosek: TH. Nienawidzę takich słów jak thirteen, thought, thourgh. Sprawiają mi najwięcej kłopotu, bo nie mamy takiego dźwięku w języku polskim. Aby nauczyć się go tworzyć spędziłam godziny z wyciągniętym językiem, patyczkiem w buzi i gumą przyklejoną do podniebienia. :D

Doskonalenie się

Po 2 latach w amerykańskim widzę ogromną różnice w moim języku. Po pierwsza mam swobodę i luz. Rozumiem wszystko co nauczyciel mówi do mnie i do klasy. O czym opowiada. Rozumiem żarty, czytam książki po angielsku, oglądam filmy. Rozmawiam, opowiadam i śpiewam. Dogadam się w większości sytuacji. Daje radę! :) 

Porównanie 
Pamiętam, że zaraz po przylocie do USA oglądnęłam film "Abduction" z Taylorem Laurentem. Po angielsku. Nie zrozumiałam nic. 
Jakiś czas temu powróciłam do tego filmu i oglądnęłam go jeszcze raz. Co za przyjemność była gdy siedziałam i bez problemu rozumiałam wszystko. Nie widzę różnicy w oglądaniu filmów po ang. czy po pl. Czasem muszę się zastanowić w jakim języku coś oglądam :D

To dopiero wierzchołek góry lodowej na temat języka. Temat poruszę na pewno jeszcze nie raz, więc jeśli macie jakieś pytania to śmiało - pytajcie pod tym postem. 

Stayy Positive
Izabela

39 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wpis, na pewno przyda się wielu osobom. Ja codziennie używam angielskiego z moim mężem, który nie jest anglikiem, a tego języka uczyłam się w sumie 5 lat, bo ostatniego roku liceum nie liczę, gdyż nie chodziłam już do szkoły normalnie, a on-line ;) A mój mąż nauczył się go sam. Wiem, że nie znam go perfekcyjnie, mamy wiele swoich "powiedzonek" czy sformułowań, które wymyśliliśmy na nasze potrzeby i są kalkami z polskiego albo z włoskiego :D
    Ale dzięki rozmawianiu z nim oraz za czasów liceum z wieloma osobami z różnych zakątkach świata, nabrałam niesamowitej lekkości w gadaniu po angielsku. Moje koleżanki z klasy, które były w zaawansowanej grupie bały się cokolwiek powiedzieć po angielsku w prawdziwym życiu, nie wiedziały jak się do tego zabrać. A ja nawet jeżeli nie do końca poprawnie, to nie mam oporów i paradoksalnie znając angielski gorzej, lepiej się jestem w stanie dogadać.
    Też z mężem oglądamy w sumie wszystko po angielsku - filmy, seriale, dokumenty (mój mąż jest maniakiem dokumentów o ludziach żyjących w dziczy czy pracujących w kopalniach :D dużo znam, więc takiego słownictwa).
    Nauczyłam się też wyciągać sens słowa z kontekstu, z sytuacji. To bardzo dziwne, ale i fajnie i nijak nie wiem jak działa :D Przez dwa lata mieszkałam we Włoszech i nauczyłam się włoskiego praktycznie sama, bez książek, bez lekcji. Po prostu rodzina męża do mnie mówiła po włosku i całymi dniami, kiedy siedziałam w domu sama, bo inni byli w pracy, to oglądałam włoskie MTV i seriale dla młodzieży. Zaczęłam wszystko rozumieć bardzo szybko, bo po jakiś 2 miesiącach rozumiałam 80% tego co mówili. A z czasem zaczęłam też używać języka. Teraz po włosku gadam czasami z mężem (ale jakoś wygodniej nam po ang, tak się już przyzwyczailiśmy), z jego rodziną i z moim psem i kotami :D Mój pies zna tylko włoskie komendy ;)
    Mój akcent angielski dużo się zmienił we Włoszech - bo na północy gdzie byłam, mają bardzo charakterystyczny akcent i jakoś go sobie trochę przyswoiłam, co miało wpływ też na inne języki. Podczas matury z angielskiego jak i testów w moim liceum online od nauczycieli angielskiego usłyszałam nie raz pytanie czy nie mieszkam może w Szkocji, bo mam bardzo szkocki akcent :D
    Ale się rozpisałam :D buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, masz w takim razie niesamowite zdolności językowe! :)
      Co do uczenia się angielskiego w szkole - to w sumie nigdy mi jakoś dobrze nie szło... Niestety ;) W tym roku poszłam do liceum do klasy wstępnej dwujęzycznej i mam 20h/tyg francuskiego. Nauka tego języka sprawia mi niesamowitą frajdę i pewnie dużo daje podejście nauczycieli do uczenia nas :) W przyszłości bardzo bym chciała wyjechać na studia do Francji (będę też zdawać francuską maturę) i w domu staram samodzielnie rozszerzać sobie słownictwo :)
      Co do samego angielskiego, to w tym roku w ogóle nie mam go w szkole, dopiero od przyszłego roku mi wejdzie w ilości 2h/tydz więc pewnie niewiele mi to da... Ale chciałabym chodzić dodatkowo na jakieś zajęcia konwersacyjne. W ogóle odkryłam jak bardzo lubię uczyć się języków obcych i poświęcam na nie sporo ze swojego wolnego czasu.
      I mam takie pytanie, Izo, czy polecasz może jakieś ciekawe kanały na yt, dzięki którym mogłabym poszerzyć trochę swoje słownictwo z angielskiego? Ewentualnie seriale albo filmy z dość prostym słownictwem też mogą być :)

      Pozdrawiam!
      Camillie

      Usuń
    2. Mila: a ja bardzo ubolewam nad tym, że w moim domu nikt inny nie mówi po angielsku. :( Szanse ćwiczyć język mam jedynie w szkole lub z przyjaciółmi.
      Camillie Eve: Uczyć możesz się ze wszystkiego :) Znajdź sobie jakiś serial lub film który lubisz i zacznij oglądać go po angielsku. Łatwiej Ci będzie jeśli znasz już go i wiesz o co w nim chodzi.

      Usuń
    3. Camillie Eve : czy chodzisz do Żmichowskiej w Warszawie ? ;) z twojego opisu wynika, że tak, jestem bardzo ciekawa, czy mam rację :D
      Pozdrawiam, Zuzia :)

      Usuń
  2. Mnie w podstawówce uczyła nauczycielka, która słowo brat mówiła "braza", a tata "faza". Oprócz tego na kiedyś wskazała na okno i krzyknęła: "Open the door" :D takich mamy nauczycieli. Ja angielskiego w dużej mierze uczyłam się sama, codziennie ślęczałam nad nim 1-2 godziny :) teraz przydałoby się odświeżyć wiadomości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama uczę się angielskiego od jakiś 14 lat i dalej nie umiem się dogadać bo angielski ciągle traktowany był trochę po macoszemu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli radzisz oglądać filmy, czytać książki itp? Może ktoś zna jeszcze jakieś sposoby? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie oglądanie filmów i czytanie książek sprawdza się najlepiej. Wiele razy słyszałam że dobre jest "czytanie słownika". Sam Eminem mówił że tak poszerza swoje słownictwo :D

      Usuń
  5. też nie znoszę "th" -_- porządna nauka angielskiego rozpoczęła się u mnie zbyt późno (wcześniej tak jak u Ciebie i wszędzie - pierdu pierdu bez faktycznego wpływu na umiejętności) i raczej nie staram się nazbyt dobrze to wymawiać, żeby nie brzmieć śmiesznie ;) walczę o poprawną wymowę, ale no cóż, jestem Polką, mam lekki akcent i osobiście bardzo go lubię i nie przeszkadza mi to ;)
    A z czym teraz masz problemy? Jak idiomy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałaś o co zapytać! :D Idiomy to ciężka sprawa i napisze o nich osobną notke :)

      Usuń
  6. Może napisałabyś o wymowie? Coś w stylu tego TH. Pamiętam jeszcze z podstawówki, jak uczyli nas "th" wymawiać jako "f". O zgrozo... Cholernie ciężko było się tego oduczyć. To ciekawy temat i nie mogę się doczekać kolejnych wpisów! Chwała komuś, kto naprawił twojego laptopa. xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! Ja już skończylam szkołę i nie mam kontaktu z językiem i jestem przerażona jak wiele zapomniałam (a może nigdy tego nie umialam...). Chciałabym sama zacząć się uczyć tego języka, bo to zawsze się przyda.

      Usuń
    2. Mnie też uczyli wymawiać th jako f. -.- I dlatego nigdy nie wiedziałam jak wymawiać thirteen bo brzmiało jak fourteen. A laptopa naprawił mi... tato. Który normalnie nie wie jak wejść na internet. <3

      Usuń
  7. co racja to racja :D w polskiej szkole ciężko się czegokolwiek nauczyć :/ też miałam angielski od 1 klasy i dopiero kiedy sama zaczęłam próbować rozmawiać z amerykanami, oglądać filmy i czytać książki czegoś się nauczyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze interesujący tekst, ja umialam mowic th....dopoki nie wstawiono mi sztucznej jedynki :)) teraz brzmi to jak "f" :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz problemy z wymawianiem jakiś słów/dźwięków po polsku?

      Usuń
  9. Zazdroszcze.. Ja uczę się angielskiego całe życie, ale nikt nigdy nie przykładał większej uwagi do konwersowania z drugą osobą po ang.. Teraz mam hardcore na angielskim i jak mam coś powiedzieć (a praktycznie ciągle każe się nam mówić) to jest totalna dupa i potrafię powiedzieć wszystko jedynie w najprostszy sposób :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej! Wpadłam kiedyś przypadkiem na Twój blog i bardzo mi się spodobał :) Czekałam właśnie na jakiś wpis o języku no i się doczekałam. Dziękuję! :) a tak przy okazji mam pytanie, jeśli nie uznasz go za zbyt osobiste: jak to było u Was z formalnościami w związku z wyjazdem do Stanów? Bo z tego co wiem to 'zwykły śmiertelnik' nie może się tam tak po prostu osiąść na stałe... Pytam, ponieważ chciałabym się kiedyś (bardzo KIEDYŚ) tam przeprowadzić i się zastanawiam czy mam na to jakiekolwiek szanse. Z góry dziękuję :)
    Adrianna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opcji aby wylecieć do Stanów jest pełno :) Zależy w jakim celu chcesz tu przylecieć i co robić. Wyróżnia się dwie główne kategorie wiz: wizy nieimigracyjne (wyjeżdżasz tylko na określony czas, w ramach np nauki, pracy, czy w celach turystycznych) oraz wizy imigracyjne (wyjeżdżasz na stałe, dostajesz tzw. zieloną kartę/obywatelstwo). Wszystko dokładnie wyjaśnione jest tutaj:
      http://polish.poland.usembassy.gov/wizy/wizy-nieimigracyjne.html oraz tutaj:
      http://polish.poland.usembassy.gov/wizy/wizy-imigracyjne.html
      Poza tym istnieją takie instytucje jak Au Pair, Camp America, Student Exchange i wiele innych które pomagają ci wylecieć, zapewniają prace etc. Załatwianie tego wszystkiego to dużo pracy a i tak mogą Ci powiedzieć że nie widzą Cie w USA. Jak masz jakieś szczegółowe pytania, to zapraszam na maila. A może powinnam stworzyć o tym osobną notkę? :)

      Usuń
  11. Mnie bardzo w nauce języka pomogło oglądanie seriali/filmów po angielsku. Najpierw dodatkowo z angielskimi napisami, teraz już nawet bez nich :)

    Ale zdecydowanie wolę BrE niż AmE :) Akcent, specyficzne wymawianie słów - jakoś tak brytyjski porywa mnie bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie z kolei Brytyjski Angielski okropnie irytuje! Chociaż rozumiem że jest bardziej 'dostojny' i grzeczniejszy, niż uliczny, prosty i skrótowy Amerykański Angielski.

      Usuń
  12. Oczywiście nasi nauczyciele jak zawsze w nas wierzą... ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny wpis! Ja wprawdzie przyleciałam do USA już po studiach, ale mój angielski również był słaby. Podobnie jak Ty, nie miałam szczęścia do nauczycieli. Najczęściej rozwiązywało się nudne ćwiczenia albo śpiewało piosenki, a rozmowy na lekcjach były oczywiście po polsku. Skończyło się to tak, że jak przyleciałam do USA, to połowy znanych mi słówek nie umiałam wypowiedzieć, a znanych reguł gramatycznych nie umiałam zastosować. Teraz, po prawie 2,5 roku w USA i głównie samodzielnej nauce i kontakcie z językiem, jest zdecydowanie lepiej. Rozmawiam w miarę swobodnie, choć wciąż robię błędy. Ale jest na tyle ok, że mogłam rozpocząć naukę w college :) Czekam na kolejne posty o zmaganiach z językiem- zobaczymy, na ile odnajdę w nich siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja również znałam reguły gramatyki i składni a ni jak potrafiłam je zastosować w mowie ani w piśmie...

      Usuń
  14. Gdybym poprzestała na nauce angielskiego w szkole, to pewnie nadal bym dukała. Na szczęście pokochałam ten język, zaczął mnie on tak fascynować, że zaczęłam się uczyć go na własną rękę, czytać książki po angielsku, oglądać filmy, pisać w tym języku, mówić do siebie, robić ćwiczenia z przeróżnych książek. Teraz po angielsku porozumiewam się bez problemów. I wkurza mnie naprawdę poziom nauki języka w polskich szkołach, bo po tylu latach spędzonych nad angielskim każdy pod koniec szkoły średniej powinien bez problemu być na poziomie matury rozszerzonej. Niestety bez samodzielnej nauki lub prywatnych lekcji jest to praktycznie niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  15. Izo nie przejmuj sie akcentem!
    To byl moj wielki blad na poczatku, walka z akcentem wlasnie.
    Teraz robie z tego moj atut i jestem dzieki temu bardziej unikatowa i ludzie mnie zapamietuja! Ba teraz nawet mam maly gig, gdzie robie male reklamowki do radia wlasnie dzieki akcentowi! Bo moj szef stwierdZIL, Ze to bedzie przyciagac uwage. Moj maz tak samo uwielbia moj akcent! Ja sama nie jestem zakochana w moim akcencie, ale skoro inni to doceniaja to chyba cos w tym jest.
    Nie przejmuj sie akcentem, po prostu zapomnij, ze go masz! I zrob z tego swoj atut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ogromnie! I gratuluję :)

      Usuń
  16. Zakochałam się w Twoim blogu. Całego przeczytałam w jeden wieczór, masz nową wierną czytelniczkę :* Szczególnie mi sie on podoba, gdyż są w Polsce szkoły z amerykańskim systemem nauki (np. samodzielne układanie planu, cały tydzień ten sam plan), jestem właśnie w takiej szkole i widzę dużo podobieństwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! A mogłabyś napisać coś więcej o tych szkołach? :)

      Usuń
    2. Właśnie u nas amerykański system polega na tym, że mamy trymestry (3), w każdym codziennie ten sam plan, który sobie po części sami układamy (nie do końca mamy "róbta co chceta", ale niektórych nauczycieli możemy samemu wybrać, ingerować w kolejność zajęć), nie mamy ocen 1-6 tylko dostajemy punkty, które później decydują o ocenie, również nie mamy zajęć klasą, tylko każdy przedmiot, inne twarze. Nie jest zupełnie jak u Was - wiadomo, ale na pewno jest inaczej niż w normalnych LO, w gimnazjum miałam zwykły, polski system nauczania i ciężko było mi na początku się przestawić, ale teraz o wiele bardziej podoba mi się ten amerykanski system. :)

      Usuń
  17. Zawsze uważałam, że angielski jest prosty i niezbyt złożony. Mam zdane CAE, ale postanowiłam, że będę się dalej rozwijać i od teraz korzystam z książek, w których jednym z powtarzających się ćwiczeń jest takie z synonimami i antonimami. Nigdy w życiu nie zdawałabym sobie sprawy z tego jak rozbudowany jest język angielski! I dopiero teraz widzę jak jest piękny. Długo nie lubiłam się go uczyć i nim posługiwać, bo był dla mnie sztuczny i nie miałam okazji go wykorzystać. Nawet lekcje z native'ami uważałam za bezsensowne, bo sztucznie wykreowane i nie ważne jak bardzo aktualne tematy były na nich podejmowane. Dopiero jak mogłam wykorzystać język w naturalnych sytuacjach pozaszkolnych, zobaczyłam, że ludzie naprawdę się nim porozumiewają i to dało mi kopa do doskonalenia go ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nauka angielskiego w Polskiej szkole to moim zdaniem jawna kpina ponieważ jakby poprzestać tylko na tym to nie umiałabym podstawowych zwrotów, co po 8 latach nauki powinnam umieć perfekt. Staram się oglądać anime z angielskimi napisami, mangi i ksiązki po angielsku i widzę różnicę. Co byś poleciła jako naukę języka taką bardziej w sensie komunikacyjnym? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troche w tym prawdy moja corka uczyla sie od 1 klasy podstawowej w Polsce jezyka Angielskiego szczerze nic prawie nie umiala ..potrafila liczyc do 20 powiedziec mam na imie .. przyjechala tu po skonczeniu klasy 3 . i to w zasadzie wszystko .tu po roku pobytu..jej jezyk jest na poziomie bardzo dobrym i pisownia tez .Przede wszystkim przebywanie w srod Anglikow ..Moj Angielski tu przyjezdzajac byl mozna powiedziec znikomy ..mam na imie jestes z pl. i jakies tam wyrazy ktore umialam .teraz sie dogadam na poziomnie podstawowym. ale jeszce duzo tez nie umie Nie wszystko rozumie .ale po pobycie tu 2 letnim jest wielka roznica .8 godz w pracy miedzy Anglikami pozatym ucze sie jeszcze sama .pisze ze znajomymi po Angielsku ..znaczy z Anglikami jesli np zle pisze oni mie porawiaja wiec piszac zapamietuje pisownie ;).

      Usuń
  19. Z moich obserwacji wynika, że poziom nauki języka angielskiego w polskich szkołach, to nie jest zawsze wina nauczyciela. Pochodzę z małego miasteczka, dlatego w podstawówce i w gimnazjum angielskiego uczyła mnie ta sama osoba. Nudziłam się strasznie na tych lekcjach! Błyskawicznie przyswajałam to, czego wymagano, ale niestety nie wszyscy moi rówieśnicy tak samo szybko się tego uczyli. W konsekwencji powtarzaliśmy te same rzeczy po milion razy! Jako, że do matury chciałam się przygotować trochę lepiej, poszłam na korepetycje. Do tej samej pani, która uczyła mnie wcześniej! Najpierw na próbę z braku czasu - bo była moją sąsiadką :) ale później już zostałam do samej matury! Bo nasze spotkania były całkiem inne niż tamte w szkole, rozmawiałyśmy tylko po angielsku i czasem musiałam się bardzo natrudzić, żeby powiedzieć to co chciałam :)
    Jednak z drugiej strony w liceum już był podział na zaawansowanie w używaniu języka, ale tutaj nauczyciel już niezbyt dobry...
    Izabela, mnie też strasznie irytuje Brytyjski Angielski :) Teraz na studiach nie mogę znieść wymowy słowa "occure" po brytyjsku, zdecydowanie wolę AmE. I jeszcze a propos tego dosłownego tłuczenia, to teraz na zajęciach jeśli mamy tekst, to tłumaczymy go dosłownie, co do słowa na polski...

    OdpowiedzUsuń
  20. hej! a ja mam takie pytanie, masz moze jakiegoś linka, do stronki czy nie wiem jakiegoś portalu, gdzie zamieszczone jest ten X podstawowych słówek to wyuczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takich stron jest pełno, wystarczy wpisać w google: 1000 most common words in english/ most common vocabulary words in english

      Usuń
  21. Hej! Lepiej kupić sobie angielską wersję książki, którą już czytaliśmy i czytać, czy lepiej przeczytać książkę po angielsku, której nie czytaliśmy w polskiej wersji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od twojego poziomu języka. Jeśli czujesz się na siłach to przeczytaj taką której nie znasz, aczkolwiek na początek radziłabym zacząć od jakiejś znajomej :D

      Usuń
    2. Ok, dzięki!

      Usuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram