23.02.2014

Nie ucz się gramatyki!

Completely random. 


Właśnie zorientowałam się jaka jest różnica uczenia się angielskiego wokół amerykanów a jaka w polskiej szkole. Wnioski? Olej gramatykę! 

Ja angielski po prostu rozumiem. Nie wiem jak, ale po prostu rozumiem i cały ten proces tłumaczenia na polski podczas czytania, słuchania czy mówienia jest u mnie wyłączony. Te dwa języki nie mają połączenia. Jeśli zapytasz się mnie jak po angielsku powinnam powiedzieć jakieś zdanie to prawdopodobnie zastanowię się chwilę jak ono powinno brzmieć oraz czy będzie to poprawne gramatycznie i składniowo. 
A jeśli będę w danej sytuacji na żywo to powiem je bez zastanawiania się i głowienia. 

Tak samo działa to w drugą stronę. Zapytasz mnie czego uczę się teraz na geometrii to powiem ci że obecnie przerabiamy coś o medians, altitudes and orthocenters of triangles. Myślicie że wiem co to jest po polsku? Nie mam pojęcia! 
Nie zrozumcie mnie źle. Ja rozumiem to co się uczę, wiem jak to zastosować, do czego to się używa i o co chodzi. Mam dobre oceny. Znam słownictwo i doskonale wiem jak je zastosować w przeróżnych sytuacjach. Ale gdy zapytasz mnie co oznacza dane słówko po polsku to mało prawdopodobne że będę wiedziała idealny polski odpowiednik. Na pewno będę musiała się chwile zastanowić. Za to świetnie wiem jak użyć tego słówka, kiedy ja zastosować, co ono oznacza kiedy ktoś do mnie mowi i jak sie nim posługiwać/odmienić etc.
Po prostu nie tracę czasu na tłumaczenie wszystkiego na polski-angielski w te i z powrotem jak robiłam to na początku. Bo to są dwa różne języki. 


Kiedyś, jeszcze w Polsce na lekcji angielskiego musieliśmy napisać jakies wypracowanie. Jedna z moich koleżanek nie wiedziała jak się do tego zabrać i usłyszała rade w stylu: 'napisz sobie po polsku co chcesz przekazać a potem to tłumacz.' 
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Język angielski jest całkiem inny od polskiego i w ten sposób dodajemy sobie więcej pracy. My lubimy długie, rozbudowane zdania z wieloma orzeczeniami podczas gdy Amerykanie konstruują ich zdania w inny sposób. Moim sposobem na pisanie po angielsku to po prostu pisanie. Siadam i pisze co myślę, co przyjdzie mi do głowy. Na końcu martwię się o poprawność gramatyczna, spellowanie i interpunkcje. Poza tym na lekcji angielskiego nie ma czasu na tłumaczenie na język polski. Gdy nauczycielka daje nam 40 minut na napisanie essayu składającego się z 5 paragrafów to ostatnia rzecz o jakiej myślę to język polski.
 Ain't nobody got time for that!

Często doradzam wam (i będę doradzać) czytanie książek, magazynów, oglądanie seriali czy vlogów na youtube po angielsku. Nie filmików w stylu "jak mówić po angielsku" albo "gramatyka i jej podstawy" ale takich codziennych, normalnych rzeczy kiedy ktoś gada o pierdołach. Bo to wszystko zostaje w waszej głowie chociaż możesz  nie zdawać sobie na początku z tego sprawy. I wiem jakie irytujące to jest kiedy siedzisz i nie do końca rozumiesz co się do Ciebie mówi. Miałam tak samo! Ale to minie. I nawet się nie obejrzysz a sam będziesz aplikować te zdania i sformułowania które kiedyś gdzieś usłyszałeś! Bo angielski jest bardzo prosty i ludzie w kółko używają tych samych fraz i zwrotów. Nic nowego nie wymyślisz :)

Sami nauczyciele tu w szkole mówią, iż studiowanie amerykańskiej gramatyki tylko cię spowolni i zmyli. Zamiast naturalnie mówić jak tubylec ty będziesz zastanawiać się czy dane zdanie jest poprawnie gramatyczne i czy dobrze zaaplikowałeś zasady gramatyki.

Nie mam zamiaru tutaj powtarzać wszystkiego co już zostało powiedziane więc po prostu gorąco polecam wam 5 zasad mówienia po angielsku. Są świetne i zgadzam się z każda z nich!
Opowiada o nich amerykański nauczyciel, doświadczony w uczeniu angielskiego osób z innych krajów.
Mówi:
". Remember that only a small fraction of English speakers know more than 20% of all the grammar rules. Many ESL students know more grammar than native speakers. I can confidently say this with experience. I am a native English speaker, majored in English Literature, and have been teaching English for more than 10 years. However, many of my students know more details about English grammar than I do. I can easily look up the definition and apply it, but I don't know it off the top of my head. " 

Co dla mnie na początku było szokiem. Jak mogą nie znać zasad własnej gramatyki!? Jak to możliwe? I rzeczywiście, spotkałam się w High School z nauczycielami angielskiego którzy nie potrafili odpowiedzieć na moje pytania dot. gramatyki. Zazwyczaj słyszałam: "przepraszam, że nie potrafię ci powiedzieć jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma zdaniami i dlaczego to pierwsze jest poprawne a to drugie nie. Dla mnie po prostu to drugie brzmi głupio i nikt tak nie mówi". że what!? i ty chcesz nauczyć mnie angielskiego!?

A potem spojrzałam na to z drugiej strony. Ilu z nas pamięta aby zmieniać końcówki w czasownikach, w zależności od osoby o której mówimy? Czy pamiętasz za każdym razem aby dodać końcówkę -ła kiedy mówisz o niej w czasie przeszłym? Oczywiście że nie. Robisz to automatycznie i nie zastanawiasz sie nad tym! I o to chodzi w angielskim. Aby wyćwiczyć go i osłuchać się tak aby powiedzenie she wants zamiast she want było oczywiste. Aby dodawanie końcówek ED do czasowników kiedy mówimy o przeszłości (mówię tu o regularnych formach) było dla nas obvious. Żebyśmy robili to automatycznie. 
I to własnie dlatego gdy ktoś pyta się mnie jak nauczyć się angielskiego, co polecam i jakie są triki mówię - słuchaj i czytaj po angielsku a on sam wejdzie ci do głowy. To lepsze niż abyś siedział nad tą okropną książka z gramatyki albo powtarzał w kólko że insane to znaczy szalony/obłąkany. Bo oglądając twój ulubiony serial po angielsku, i ten smieszny aktor zrobi coś głupiego a drugi powie -that's insane! sam zrozumiesz o co chodzi. 

Stayy Positive!
Izabela

63 komentarze:

  1. Dzięki! Zamiast wkuwać reguły gramatyczne obejrzę jakiś film a ang lektorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowywujac się do matury z angielskiego obejrzalam wszystkie części HP w oryginale :) nie wiem czy mi pomogły, ale na pewno milo się oglądało :)

      Usuń
  2. a możesz napisać jak Ty się przygotowujesz do egzaminów? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I masz całkowitą rację :) Pamiętam jak w liceum byłam zawsze dobra z angielskiego (mocne 4 i 5). Niedawno znalażłam stare wypracowanie i złapałam się za głowe jakie błędy robiłam mimo tych dobrych ocen :D Teraz 3 lata później... dużo używam stron angielskojęzycznych, oglądam seriale i filmy z oryginalną ścieżką dźwiękową (co prawda z napisami ale ostatnio staram się bez albo z angielskimi), czytam po angielsku... i mój angielski jest dużo lepszy. Piszę i mówię 'z głowy', wszelkie gramatyki nie gramatyki z takiego ogladania/czytania mi zostają... :) wiec podpisuje sie jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię oglądać filmy po angielsku z angielskimi napisami, polskie mnie rozpraszają i odwracają mogą uwagę. :)

      Usuń
  4. Sposób nauczania języków obcych w szkole przygotowuje nas przede wszystkim do matury, nie jest nastawiony na obcowanie z językiem, trochę śmieszne, że sami nauczyciele nie posługują się konkretnym językiem na lekcji, tylko mówią po polsku.Tematy przydatne typu robienie zakupów, zamawianie noclegu czy składanie zażaleń w hotelu są załatwiane w kilka minut na jednej lekcji, ale jesteśmy świetnie przygotowani do pisania opowiadań, rozprawek i świetnie posługujemy się strukturami gramatycznymi, z których pewnie połowa z nas nigdy nie skorzysta.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie uczyłam się gramatyki, na studiach filologii ang. zaliczyłam gramatyke "na czuja" i może wstyd przyznać, ale dalej nie znam zasad, a jestem nauczycielem angielskiego. Fakt, podstawy gramatyki żeby się ogarnąć są przydatne na początku, ale naturalne przyswajanie daje nam więcej możliwości, swobodną komunikację i pewność w języku.
    Dzięki za ten tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz w 100 procentach rację. Można spojrzeć tutaj na lekcje języka polskiego w Polsce- tutaj tak naprawdę niewiele z tej gramatyki było- coś w podstawówce i gimnazjum i szczerze powiedziawszy wiele już z tego nie pamiętam a zdania układasz tak by jak najlepiej one brzmiały, przynajmniej ja tak robię. Tak samo na pewno jest z angielskim- trzeba się go osłuchać i oczytać by wyczuć ten naturalny rytm języka

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam i potwierdzam. Ostatnio ogladam duzo seriali po angielsku co prawda z polskimi napisami ale wydaje mi się ze jestem w.stanie się tetaz lepiej dogadac niz po 5 latach peywatnej szkoły. Znam więcej idiomow czy jak.to się zwalo.

    Ps. Lubie czytać twoj blog o czuje niedosyt kiedy noe ma dlugo posta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przydatny tekst :) Seriale i filmy po angielsku to moja codzienność :D Pisanie też idzie mi łatwo. Jednak kiedy mam przetłumaczyć jakieś jedno zdanie z polskiego na angielski to czasem pojawia się problem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja "czuć" angielski nauczyłam się dopiero w szkole językowej, na zajęciach z native'ami. Odkąd zaczęłam tam chodzić, dużo łatwiej przychodziło mi rozumienie i przede wszystkim myślenie po angielsku. W tej chwili też mam tak, że sporo słów rozumiem i czuję w języku, ale nie znam tłumaczenia na polski, a czasem wplatam między polski angielskie słówka, bo po prostu mi łatwiej przychodzą do głowy :) Uczę się teraz hiszpańskiego i właśnie podchodzę do tego w sposób, jaki radzisz. Gorzej jest z rozwijaniem angielskiego, na pewnym poziomie nie da się ominąć wkuwania tysiąca słówek i idiomów.

    OdpowiedzUsuń
  10. jak poradziłaś sobie z tęsknotą do kraju i znajomych? wyjezdzam w lipcu i mam o tyle gorzej,ze jade zupelnie sama do cioci,bez rodzicow...:( i chcialam sie zapytac,jak ty radzisz/poradzilas sobie z tą tesknotą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma idealnej recepty na poradzenie sobie z tęsknotą. Masz taką szanse i powinnaś ja wykorzystać i skupić się na tym. Jeśli masz tam pojechać i tęsknić to nie ma większego sensu. Bierz co daje Ci życie :)
      A kontakt z rodzicami i znajomymi zawsze będzie. Od czego są telefony, internet, skype i wiele innych udogodnień? :)

      Usuń
  11. Bardzo przydatne rady:) Teraz będę starała się oglądać seriale po angielsku czy kupować magazyny obcojęzyczne:)
    Myślę również, że dobrą sprawą jest wyjechać na jakiś kurs językowy za granicę. Obcowanie z ludzmi, którzy cały czas mówią po angielsku też wiele da:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w sumie robiłam coś takiego nieświadomie. Oglądałam jakiś film po angielsku, a później jak chciałam coś powiedzieć, to używałam gotowych zdań, które tam usłyszałam. ;)
    A z gramatyką długo było u mnie tak, że obudzona w nocy o północy potrafiłam powiedzieć kiedy używa się danego czasu w angielskim, ale w praktyce nie potrafiłam tego zastosować. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Och właśnie! Kiedyś w gimnazjum miałam cudowną nauczycielkę, która "żeby nie było i nikt się nie czepiał" przedstawiała nam gramatykę na chłopski rozum, ale jej zasada brzmiała "słówka ponad wszystko!". Dzięki niej sporo się nauczyłam, bo wymagała i bardzo dobrze uczyła. A dogadanie z obcokrajowcem naprawdę nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Czas leciał, w szkole średniej miałam nauczycielkę kładącą nacisk TYLKO na gramatykę, a ja się uwsteczniałam zamiast iść do przodu... Na studiach znów nam dali maniaczkę gramatyki (która niby mieszkała 10 lat w stanach i dzisiaj nie wyobraża sobie abyśmy mogli nie używać gramatyki!) i dla niej to jest ważniejsze, niż słówka bez których pewnie nigdy nic nie zrozumiemy...
    Cieszę się, że ten post przeczytałam. Dodało mi to nieco otuchy, bo o ile ze słówkami mogłabym się obyć, to z gramatyką zdecydowanie nie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pocieszył mnie ten post :) Za nieco ponad pół roku chcę lecieć do Stanów jako au pair i wszyscy ciągle mówią 'nie dasz rady, nie poradzisz sobie, nie znasz języka tak dobrze jak amerykanie!'. Znam angielski na poziomie komunikatywnym, nie mam problemu z mówieniem i rozumieniem po angielsku. Problem pojawia się właśnie dopiero przy pisaniu, kiedy za długo się zastanawiam jak będzie poprawnie :D ale dam radę, nie będzie łatwo, ale przecież nie od razu Rzym wybudowano :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też usłyszałam od mojej nauczycielki angielskiego przed wylotem że sobie nie poradzę. Dasz rade! Powodzenia :*

      Usuń
    2. inna sprawa słyszeć coś takiego od nauczyciela, a inna od przyjaciół i rodziców ;) dzięki maleńka, mam nadzieję, że wyląduję gdzieś w Twoich okolicach i będziemy miały okazję pogadać normalnie ;)
      A powiedz mi jeszcze jedno. Jak tam z dostępnością do fajnych masek i odżywek do włosów? Bo jestem też włosomaniaczką i zastanawiałam się ostatnio czy brać zapasy, czy może w polskich sklepach w miarę rozsądnych cenach są fajne kosmetyki do włosów? A może jakieś zagraniczne zamienniki warte uwagi?

      Usuń
    3. Bardzo chętnie bym się spotkała! :) Co do dostępności masek i odżywek w USA to lipa :( W zwykłych drogeriach i sklepach wszystkie naładowane są silikonami a na drugim miejscu zawsze dumnie stoi Olej Mineralny...
      Są polskie sklepy ale nie zawsze wszystko mają. Czasami można coś u nich zamówić i mogą sprowadzić. Ceny są adekwatne do polskich. Jeśli w :Polsce odżywka kosztuje 10 zł tu zapłacisz za nią 10$...Nieco przyjemniejsze składy można znaleźć w naturalnych i organicznych sklepach typu Whole Foods czy Trader Joe

      Usuń
    4. oooj czuję, że jak to spotkanie wypali, to będziemy miały o czym gadać :D o włosach mogłabym godzinami :P

      Usuń
  15. Od dłuższego czasu odwiedzam Twojego boga... i wstyd się przyznać, ale chyba się uzależnilam :)
    Conajmniej kilka razy dziennie zagladam do Ciebie aby sprawdzić czy nie ma nowego posta.
    Chcialam Ci życzyć weny tworczej i samozaparcia w tworzeniu tego świetnego bloga. Dziekuje za wszystkie dotychczasowe wpisy i czekam na więcej ;)
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie lubiłam się uczyć gramatyki, zawsze skupiałam się na słownictwie. Często też pisałam z obcokrajowcami na interpals, oglądałam filmy czy też czytałam książki. Dużo lepiej mi się w ten sposób uczy języka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja gramatyki NIE UMIEM, za to UMIEM ją poprawnie zastosować w zdaniach. Nie znam zasad, ba - ja nawet nie potrafię czasami powiedzieć w jakim czasie coś powiedziałam, mimo że powiedziałam to poprawnie. Wszystko dzięki czytaniu i oglądaniu rzeczy po angielsku. Po prostu z automatu tworzę wypowiedź, właściwie nie zastanawiając się po polsku. Z czasem się angielskie myślenie załącza kiedy się po angielsku mówi i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od początku stycznia przyjeżdża do mnie i męża native speaker i raz w tygodniu siedzi u nas w domu i gadamy przez 2,5 godziny. Na pewno go rozumiem, w drugą stronę jest dużo gorzej ale czasami tak coś ciekawie opowiada, że aż chce się z nim rozmawiać i też mu coś powiedzieć i bełkoczemy w stylu "Kali zrobić duży kupa" :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiem dokładnie o co Ci chodzi, też rozumiem angielski, ale nie znam żadnych regułek, a przynajmniej nie zapamiętuję ich i "nie biorę sobie do serca". Idę na wyczucie i radzę sobie świetnie, jeden z lepszych wyników na roku, chociaż przy książkach nie siedzę nich (tak, poszłam na filologię bo jestem leniwa :) ). Na "żywo" mówię bez zastanowienia i bezbłędnie, nigdy nie rozumiałam tej potrzeby ludzi do kucia się regułek. Czy w rozmowie ktoś będzie nazywał czasy, których używa? Ha! Śmieszy mnie to :D Na szczęście na studiach jest nieco lepiej niż w liceum, bo uczą nas ludzie którzy rzeczywiście spędzili trochę czasu w USA czy w UK, ale dla większość i po 3 latach liceum i 3 latach gimnazjum jest już za późno, nie rozumieją j. angielskiego i nigdy nie zrozumieją, bo znają tylko regułki. Smutna prawda.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dokladnie tak! Na nic mi sie zdala nauka w szkole, po przyjezdzie do UK zaczelam sie uczyc od nowa, zupelnie inaczej.
    Co do znajomosci gramatyki - niedawno uczeszczalam na kurs i postanowilam okazje wykorzystac, co by w koncu zrozumiec zasady stosowania a,an,the, bo wyjatkow jest masa, a ja chce wiedziec. Niestety moja nauczycielka nie potrafila mi wytlumaczyc dlaczego czasem tak, a czasem inaczej. Oczywiscie znam podstawowe zasady, ona na szczescie tez je znala :) jednak wykatkow jest masa i jest to moj gigantyczny problem.

    Pozdrawiam Cie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj Izka, dobry tekst ^^ cho uczyć dzieciaki w szkole, bo umrą marnie jak ktoś sobie w końcu tego co piszesz nie uzmysłowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj do dzieciaków to mi cierpliwości brakuje. :D

      Usuń
  22. Muszę skorzystać z Twojego pomysłu, za rok będę zdawać maturę z angielskiego, a prawda jest taka, że ***** umiem, nawet z gramatyką mam problem, bo częste zmienianie nauczycieli od angielskiego nie nauczyło mnie nic z tego przedmiotu. Jeszcze w grudniu rozpaczałam, że nie poradzę sobie z maturą z angielskiego i muszę wykuć wszystkie czasy, całą gramatykę na pamięć. Ale skorzystam jednak z Twojego pomysłu, bo jest na pewno dużo przyjemniejszy i przede wszystkim - skuteczniejszy. Boję się tylko tego, że jak będę oglądać, to nie będę na początku nic rozumieć (na 100% tak będzie) i się tym zniechęcę.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja chciałam moja mame nauczyć tak angielskiego. oglądamy od jakiś 3 lat filmy po angielsku, ale z polskimi napisami, bo mama w ogole nie zna angielskiego i po tych 3 latach nic się nie nauczyla, wiec ten sposób chyba na wszystkich nie działa. mowi, ze ona w ogole nie słyszy slow tylko jeden wielki bełkot. ktoś moglby powiedzieć, ze po prostu jest glupia czy nie ma zdolności językowych, ale jezyka wloskiego nauczyla się wlasnie tylko poprzez słuchanie i nie miała nigdy zadnej książki z gramatyki w rekach, a ten angielski to nie wiem dlaczego. masz jakiś pomysl dlaczego może tak być ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo zazwyczaj trzeba mieć jakieś podstawy języka, żeby potem móc go szlifować ze słuchu:)

      Usuń
    2. Skoro jedna metoda nie działa to trzeba próbować innych. Może jakiś kurs nauki na początek?

      Usuń
    3. anonimowy- ale w jezyku wloskim tez nie miala zadnych podstaw i sie nauczyla. Izabela- chodzi wlasnie o to, ze ta zasada zadzialala przy nauce jezyka wloskiego, a przy angielskim juz nie i jestem ciekawa jaka to moze byc przyczyna. moze dlatego, ze do nauki angielskiego jest srednio przekonana i jednak w angielskim jest tyle dzwiekow ktore w jezyku polskim nie wystepuja, ze moze jej ucho nie moze ich zalapac. co do kursu to odpada, bo ma malo czasu i jeszcze mieszkamy w malym miescie i dojezdzac by musiala.

      Usuń
    4. ja mam teorię na ten temat: akcent w większości wyrazów we włoskim jest taki jak w j.polskim, wymowa dla Polakow też nie jest trudna zwłaszcza jeżeli chodzi o samogłoski, no i pisownia w wielu przypadkach pokrywa się z brzmieniem. dlatego nie jest tak trudno nauczyć się włoskiego ze słuchu.

      Usuń
  24. Mam takie pytanie z innej paki. jak rozmawiasz z rodzicami to po polsku czy po angielsku? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po polsku. :) Rodzice nie mówią dobrze po angielsku.

      Usuń
  25. Bardzo bardzo przydatny post! zwłaszcza teraz, kiedy planuję podnieść swój poziom języka angielskiego.
    no własnie, naturalnośc, w tym tkwi sedno. ale niestety nas w szkołach uczą przede wszystkim gramatyki i potem jak pojedzie się do obcego kraju, to myśli się tylko o tym, czy aby zdanie jest poprawnie sformułowane... to nas blokuje. Na lekcjach angielskiego powinniśmy przede wszystkim rozmawiać - może kiedyś sposób edukacji języków się zmieni.
    Bardzo polecam osobom, które się uczą serię "Beata na językach" - jest to płyta do nauki z książką z różnymi językami. Ona skupia się tam własnie na konwersacji, a nie na gramatyce. Uczysz się formułować zdania przydatne. Jeśli nauczysz się jednych, to analogicznie będziesz potrafił zbudować kolejne. Właśnie korzystam z tej płyty.
    Dzięki za wszelkie wskazówki, przyda się. I oglądanie filmików też polecam. Na początku rozumiałam bardzo niewiele, czasami w ogóle nie mogłam nic zrozumiec przez akcent. Ale z czasem człowiek sie osłuchuje i jest coraz lepiej :)
    Pozdrawiam, maugo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje w moim i czytelników imieniu za polecenie płyty. Na pewno się komuś przyda a i sama chętnie zerknę :)

      Usuń
  26. Sama prawda :). Bo niby jak inaczej wytłumaczyć to, że ktoś wyjeżdża na parę tygodni do innego kraju gdzie musi się porozumiewać tylko po angielsku, a po powrocie zauważa u siebie większy progres niż ten po paru latach kucia gramatyki w szkole?

    OdpowiedzUsuń
  27. płacisz ani za reklamę? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę ci zapłacić za maść na ból tyłka :D

      Usuń
  28. Bardzo pozytywny i dający do myślenia wpis. Zamiast "walczyć" z angielskim po prostu postaram się go polubić. Ja raz próbowałam obejrzeć z moim chłopakiem film po angielsku i byłam załamana, bo gdy było coś śmiesznego, to on się śmiał a ja nie za bardzo rozumiałam o co chodzi. Teraz wiem, że muszę być cierpliwa, nie wszystko od razu zrozumiem, postaram się osłuchać z językiem.

    OdpowiedzUsuń
  29. " a sam będziesz aplikować te zdania" - świetny przykład na wciskanie j. angielskiego do polskiego! Apply znaczy dotyczyć, zastosować. Polskie 'aplikować' nie ma aż tak szerokiego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups, zrobiłam to nieświadomie.. :)

      Usuń
  30. Masz świętą rację! Na studiach bardzo kiepsko mi szło z gramatyką, dopiero jak wyjechałam za granicę nauczyłam się mówić więcej.
    Ale niestety w polskiej szkole nacisk kładziony jest na gramatykę i tłumaczenie, bardzo mało się słucha, a jeszcze mniej mówi :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! Oświeciłaś mnie ;) Teraz oglądam i czytam po angielsku i jest mi o wiele łatwiej na lekcjach, gdzie nauczycielka (na całe szczęście!) nawiązuje z nami wiele dialogów po angielsku i stara się, żebyśmy wzbogacali swój zasób słownictwa :-)
    Zastanawiałam się właśnie, czy poradziłabym sobie w Stanach ;p Chciałabym wybrać się tam na wakacje, po części w celu wzbogacenia słownictwa :d
    JESTEM UZALEŻNIONA OD TWOJEGO BLOGA! *_* NIE PRZESTAWAJ GO PROWADZIĆ :*

    OdpowiedzUsuń
  32. U mnie z angielskim jest slabo bo mieszkam w Niemczech i ucze sie niemca. Wiesz? Jestem perfekcjonistka i to utrudnia mi sprawe... Do tego dochodzi nieśmiałość i du.pa blada. Sama tego nie zmienie, wiec planuje poprosic o pomoc psychologa. Sama na poczatku i nawet do niedawna staralam sie ogarnac gramatyke, ale to co piszesz ma sens. Gramatyka dla początkującego jest okropna... A ja mam tak, ze jak nie jestem pewna jakiegos zdania, to je nie wypowiadam.. Wiem, chore ^^ Dlatego psycholog jest tu niezbedny, a 'zlote' rady znajomych 'olej to, nie przejmuj sie' w ogole na mnie nie dzialaja.
    Staram sie ogladac TV i jakby nie bylo, troche to pomaga :-)
    Super blog, pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem perfekcjonistką i na początku ogromnie bałam się mówić. Potem zmieniłam szkołę gdzie jest bardzo dużo osób z innych krajów, z przeróżnymi akcentami i przełamałam się. Sami rodowici amerykanie nie mówią poprawnie i nie znają zasad gramatyki. Napiszę o tym notkę która może Ci pomoże :)
      Trzymaj się :*

      Usuń
  33. Strasznie fajny post! Bardzo inspirujacy!

    OdpowiedzUsuń
  34. I tego mi właśnie brakowało. Chyba po prostu musiałam do Ciebie trafić i przeczytać tą notkę żeby w końcu zrozumieć dlaczego moje rozumienie angielskiego jest tak słabe. Co z tego że znam gramatyke i mnóstwo słów kiedy w normalnej rozmowie z obcokrajowcem nie potrafie tych słów wyłapać? są zniekształcone przez akcent? czas to zmienić! dzięki!:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Znam angielski znacznie lepiej niż mój P. i często jest tak, że pyta mnie o przetłumaczenie jakiegoś słowa, a ja nie potrafię mu go przetłumaczyć na polski. Podobnie jak Ty, wiem co słowo to znaczy i jak je użyć w zdaniu, ale nie umiem znaleźć polskiego odpowiednika.

    OdpowiedzUsuń
  36. No ok , ale jeżeli nie zamierzasz uczyć się słówek to z jakiej bajki chcesz pojąć kwestie jakiegoś aktora? Oczywiście fakt możesz wyłapać z kontekstu , ale co jeśli w ogóle nie znasz angielskich słów? No chyba, że się mylę wówczas miło by było usłyszeć sensowny kontrargument.

    OdpowiedzUsuń
  37. Skype - wszechstronny komunikator przeznaczony do rozmów
    tekstowych, głosowych oraz wideo - umożliwił nauka języka bez konieczności
    wychodzenia z domu. Poza tym nauka/lekcje włoskiego na skype native speaker ułatwia dostosowanie się do potrzeb uczestników, którzy wybierają dogodne dla siebie godziny zajęć. Także współpracuję z innymi native speaker Warszawa języka włoskiego, dzieląc się z nimi moim doświadczeniem w nauczaniu języka
    obcego przez Web http://preply.com/pl/skype/włoski-z-native-speakerem Dla osób zamieszkujących z dala od większych ośrodków miejskich lub w miastach, gdzie nie można uczyć się języków mniej popularnych, takich jak włoski, hiszpański.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hej, zrozpaczona trafiłam na Twoją stronę po wpisaniu w google "nie radze sobie z gramatyką ang" i normalnie coś na otarcie łez. Dzięki. Aktualnie zaczęłam chodzić na kurs z angielskiego i przerabiamy gramatykę. Czuję, że wiem mniej niż wiedziałam na samym początku. Jestem zestresowana i przybita. Nic z tego nie rozumiem, chociaż wydawało mi się, że nie jest z moim ang. tak źle. Test gramatyczny wyszedł fatalnie. Jak to możliwe, że mogę rozumieć proste nowelki po ang, ale nie umieć poprawnie napisać zdania, czy zrobić zadań? Muszę się zastanowić nad planem działania z tą moją nauką, teraz mam istny mętlik w głowie. :( i kompletnego doołaa

    OdpowiedzUsuń
  39. Uczę angielskiego w liceum i zawsze doradzam uczniom oglądanie amerykańskiego youtuba i filmów z napisami. Niestety nie u każdego sprawdzi się taka nauka. Jeśli ktoś chcę wyjechać za granicę, owszem to dobry sposób, pod warunkiem, że uczący się ma dobry słuch. Są osoby, którym tłumaczenie z polskiego na angielski bardzo pomaga, bo mają umysł bardziej analityczny, ścisły i lubią sobie uporządkować pewne rzeczy gramatyczne. Oczywiście tłumaczenie może być pułapką ale wystarczy dobry nauczyciel, który wyjaśni różnice między dwoma językami i będzie zwracał na to uwagę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram