29.08.2014

Co się u mnie dzieje?

Jestem szczęśliwa. 
Pomimo, że miesiąc upłynął mi pod znakiem sprzątania i ogarniania domu tak aby nadawał się do mieszkania po dość sporej nieobecności oraz załatwiania najróżniejszych spraw urzędowych to czuję się szczęśliwa i zrelaksowana. Cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Czuję się dobrze. 
I nie są w stanie zepsuć tego te okrutnie niemiłe panie w urzędach, które sprawiają wrażenie iż siedzą tam za karę a ja dokładam im wyroku. Są tak złe, że nie potrafią odpowiedzieć na moje "Dowidzenia, Miłego Dnia!". Co więcej, wydają się być poirytowane moją uprzejmością. Co jest nie tak? I dlaczego ten ochroniarz w Tesco, zamiast odpowiedzi na moje "Dobry wieczór" zmierzył mnie surowym wzrokiem jakbym sobie z niego żartowała?
Co takiego zrobiłam tym ludziom, że chcą wypalić mnie wzrokiem gdy uśmiecham się do nich na ulicy? 

To jednak smutne.

To smutne, że zapisuję się do liceum i dostaję przydomek "Amerykanka". Że ludzie patrzą na mnie przez pryzmat Stanów Zjednoczonych, w mojej mowie doszukują się innego akcentu i oceniają mój ubiór 'z Ameryki'. Mieszałam tam przez ostatnie lata, gdzieś musiałam kupować ciuchy! 
Zakupy. Dogadzam sobie jak tylko mogę. Co tu jest za jedzenie! Co tu są za warzywa!  Te zapachy! Gotuję, piekę i rozkoszuje się ! Powrócił mi apetyt. W końcu jedzenie sprawia mi przyjemność. BO MA SMAK. Nawet jeśli niektóre owoce i warzywa są jedynie sezonowo, to warto na nie czekać. Oj warto. 
No i po co komu Ameryka? ;) 


Kosmetyki z ładnymi składami. W miłych cenach. Czego chcieć więcej? :)

Pamiętacie jak pisałam wam, że szukam swojego zapachu? Przed wylotem dostałam w prezencie Clinique Happy in Bloom. Perfumy są trudnym prezentem i nie liczyłam na niego. W momencie kiedy je dostałam, już zastanawiałam się komu będę mogła je oddać. Do momentu aż je powąchałam!
Idealny zapach na lato. Delikatny, słodki a jednocześnie świeży.

Podsumowując tą chaotyczną notkę, cieszcie się z tego co macie (cudze chwalicie swego nie znacie..) i follow your dreams!

Stayy Positive!
Izabela

50 komentarzy:

  1. Cieszę się że do nas wróciłaś :)
    Denerwuje mnie takie patrzenie przez pryzmat "Amerykanka", ale sądzę że po pewnym czasie ludzie przywykną do Ciebie, i zauważą jak fantastyczną osobą jesteś. Baaa myślę że będą ciekawi życia tam, a nie tego że jesteś Polką mieszkająca przez jakiś czas w Ameryce.
    Pozdrawiam, Krystian.

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz, tak to już jest w Polsce. "Amerykanka". Bo co? Bo miałaś więcej szczęścia niż oni i mogłaś przez kilka lat mieszkać za granicą? Założę się, że już myślą "skoro przyjechała z Ameryki, to musi być strasznie bogata". Ludzie (większość) kierują się stereotypami i nie myślą o czyichś uczuciach. A co do uprzejmości... Uśmiechniesz się do jakiegoś dziecka na ulicy, a jego mama już go zabiera z miną "zostaw moje dziecko, pedofilu". A panie w urzędach to osobny temat, tak samo jak niektóre sprzedawczynie w sklepach. Chcę coś u niej kupić, dać jej na chleb, a ona robi mi wielką łaskę, że pójdzie na zaplecze poszukać mojego rozmiaru. Ręce opadają. Najważniejsze, że ty jesteś szczęśliwa. Nie przejmuj się innymi, rób swoje. Oni są tylko epizodami w twoim życiu, że się tak wyrażę. Powodzenia! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O taaaak, łatka "tej Ady z Niemiec" przylgnęła do mnie już na dobre. Pani w USC w Skarżysku powiedziała mi ostatnio: "Tu jest Polska, droga Pani, tu się tak pracuje". A to tylko dlatego, że grzecznie zaputałam czy nie za wcześnie na przerwę. O 7 otwierają biuro, a ona o 8.30 już robiła przerwę i musiała wypić kawę i kazała mi siedzieć do 9.30 w poczekalni... Cóż, według kierownika 8.30 to zdecydowanie za wcześnie i jak można tak biedna panią z Niemiec traktować? A jej cenny niemiecki czas?

    Dobrze, że znajomych mam normalnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to pani w dziale dowodów osobistych była obłędna :) miła, uśmiechnięta i pomocna, aż miejscami zaczęłam rozglądać się za jakimś pudełkiem z Xanaxem lub podobnym :) Ale dzień tej pani zostałam mój dowód w tydzień i nie misialam wracać do domu pociągiem czy autobusem :D

      Usuń
    2. Szkoda, że ja nie miałam takiego szczęścia z dowodem osobistym. :( Czekałam na niego miesiąc, mimo że był gotowy po kilku dniach. Pań z Urzędu Miasta też nie wspominam miło.

      Usuń
  5. Cieszę się, że tak szybko dodałaś post z odpowiedzią na mój ostatni komentarz :) fajnie, że wszytko u Ciebie w porządku no i co ważniejsze, że jesteś szczęśliwa. Oby tak dalej! No i powodzenia w nadchodzącym roku szkolnym!
    Pozdrawiam Kasia.

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest Polska, tutaj niestety tak jest :) Jak wchodzisz drogerii typu sephora/douglas ochroniarz za Tobą chodzi, jakbyś zaraz miała coś ukraść. Podróż mpk to prawdziwa tragedia. Ludzie wyglądają jakby ktoś zrobił im wielką krzywdę, stado ponuraków w jednym miejscu. Jeśli chodzi o szkołę to idziesz do klasy z kimś ze swoich znajomych czy zupełnie nowe osoby ? Z góry przepraszam, jeśli pytanie jest za bardzo osobiste ;)
    Fajnie, że jesteś szczęśliwa ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie ma to jak ochroniarze w polskich drogeriach! Wychodzą z założenia, że każdy jest złodziejem. Ostatnio nawet w biedronce ochroniarz udawał, że przegląda towar i dziwnym trafem chodził za mną krok w krok patrząc mi na ręce. No cóż, taki mamy klimat. :)

      Usuń
    2. Ja mam największym problem z ochroniarzami w Rossmanie. Zawsze mi się tak podejrzliwie przyglądają i zerkają zza regałów...W klasie z tego co się orientuje to nie mam żadnych znajomych.

      Usuń
  7. Niestety z brakiem uprzejmości sie zgodzę. Jak jestem w PL to staram sie byc mila, ale niestety malo kto to odwzajemnia... :P A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może w końcu zarazisz tych ludzi swoją pozytywną energią ;) Co do pań w urzędzie oczywiście się zgadzam z tobą w stu procentach. Robią wszystko z wielką łaską, naburmuszone, niemiłe...eh, aż niemiło cokolwiek załatwić :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tu nie widzę pozytywnej energi, tylko narzekanie na Polskę bo jeden ochroniarz nie odpowiedział jej "dzień dobry"... nie dziw się ze z takim podejściem nie znajdziesz sobie przyjaciół autorko a ludzie raczej będą mówić "jak się nie podoba to won do Amerki"

      Usuń
    2. Widocznie tylko Polacy są tak bardzo kulturalni i nie potrafią odpowiedzieć na "Dzień dobry", a jak ktoś się do nich uśmiecha to uważają to za coś obrażającego...
      Nie widzę w tym narzekania, a zwykłe stwierdzanie faktów i opisywanie swoich odczuć, o które tak wiele osób prosiło ;)

      Usuń
  9. Amerykanka, obejrzyj sobie serial Ranczo - być może zostaniesz już Amerykanką na zawsze ;) A zły wzrok... no cóż, ja wiem, że lubisz Polskę,ale żyjąc tutaj - mamy już taką mentalność. Jesteśmy smutni i rozgoryczeni, nawet krótki wyjazd z Polski stawia nas z uprzejmością, uśmiechami czy pomocą, a w Polsce - no tak jakoś tego brak. A jak się uśmiechniesz do kogoś, to Cię zabije wzrokiem. No taki mamy klimat ;) Przywykniesz, może kiedyś Polacy zgodzą się, żeby świat był kolorowy, a tęcza przestanie być czarno-szara ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba będę taką szkolną wersją Lucy i nie łatwo się tego pozbędę. Brakuje mi tylko tego akcentu!
      Cóż za sprytne porównanie do tej tęczy! ;)

      Usuń
  10. Trzeba się przyzwyczaić do Polaków, nikt im nigdy nie mówi miłych słów, czy dobry wieczór, ech ci Polacy... W każdym razie jestem dumna z tego że jestem Polką i mieszkam w Polsce :) Cieszę się, że wróciłaś, a co do nich, na pewno przywykną i będzie ok, nie martw się nimi :)
    snickerslifestyle09.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć czasem lepsze takie zachowanie, aniżeli sztuczna uprzejmość i udawana troska jak to niekiedy bywa. (How are you? Good, that's good)

      Usuń
  11. Ważne, że jak napisałaś na początku - jesteś szczęsliwa. I tym się kieruj i nie pozwól nikomu zepsuć tego szczęscia. Nie ważne jak ludzie będą chamscy. Niektórzy już zawsze będą tacy jacy są. Z czasem to minie, a oni o tym że mieszkałaś w Ameryce zapomną i na codzień będą całkiem inni. A nawet jeśli nie - to tylko niecałe 10 miesięcy. A i tak na pewno znajdzie się dużo dobrych duszyczek, którzy będą chcieli, żebyś była szczęśliwsza. I tylko na tych ludzi zwracaj uwagę. Wiec życzę ci, jeszcze więcej tego szczęścia! Bądź szczęśliwa, bo na to jak najbardziej zasługujesz. Piszesz dla nas tego bloga, za co serdecznię Ci dziękuję! Matury zdanej na najlepszym poziomie oraz milszych ludzi na drodze życiowej :) Pozdrawiam serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniałe jacy pozytywni i ciepli ludzie czytają mojego bloga. Dziękuje za tak serdeczny komentarz i Tobie również życzę dużo szczęścia! :*

      Usuń
  12. Niestety takie stereotypowe myślenie jest bardzo powszechne, w szczególności w małych miasteczkach i na wsiach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie że wróciłaś do Polski :) Niestety większość ludzi myśli stereotypami .
    Ps. Od mojej miejscowości dzieli nas ok 70 km :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj jak super że wróciłaś do blogowania *.* nie mogłam się doczekać Twojego powrotu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. do jakiego liceum idziesz?

    OdpowiedzUsuń
  16. no wkoncu post:)))musisz isc jeszcze raz na 3 lata do szkoły średniej?pati

    OdpowiedzUsuń
  17. Aaaaa! Po zmianie komputera zagubił mi się gdzieś link do Twojego bloga i dopiero teraz weszłam i jestem w szoku, że tyle zmian u Ciebie zaszło! Bardzo się cieszę, że jesteś taka szczęśliwa z powrotu, chyba odżyłaś na nowo ;) Pamiętam jak kilka miesięcy temu gadałyśmy w komentarzach, opowiadałam Ci, że chcę zostać au pair w USA, miałyśmy się spotkać, a tu taka niespodzianka :P

    OdpowiedzUsuń
  18. mam nadzieje, ze po pierwszym dniu szkoły będzie jakiś wpis :) z checia bym przeczytala o Twoich pierwszych wrażeniach. z komentarzy wyczytałam, ze idziesz do 3 klasy liceum. znasz kogos z tej klasy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenia na pewno się pojawią. Niestety nie znam ludzi :(

      Usuń
  19. Fajnie, że wracasz :*

    lovebooks777.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Obawiam się, że ta ksywka już Cię nie opuści, choć z czasem może po prostu przybrać bardziej sympatyczny, żartobliwy i łobuzerski ton. Nie przejmuj się, większość zazdrości Ci, że miałaś okazję pomieszkać w Stanach, poznać inne życie i z całą odpowiedzialnością możesz powiedzieć gdzie czujesz się lepiej, "na żywo" porównywać kulturę, poziom szkolnictwa, jedzenie, ceny, itd. Zawsze dobrze tam, gdzie nas nie ma. Będę czekać na Twoje wpisy i wrażenia porównawcze z rodzimej szkoły, bo to w końcu zupełnie inny świat :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. kasujesz komentarze... prawda boli? ciekawe, czy w klasie jesteś tak samo uwielbiana jak na swoim blożku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kasuję żadnych komentarzy. A głoszenie 'prawd' przez osobę anonimową i nieznajomą jest niedorzeczne, nie uważasz?

      Usuń
    2. A szkoda, bo niektóre powinnaś i to bez skrupułów ;))) np. ten powyżej od Anonimowego, nic nie wnosi konkretnego do dyskusji, a psuje nastrój ;)
      A w temacie - wiem o czym piszesz, też przez to przechodziłam po powrocie z US ;) mam nadzieję, że w miarę szybko włączysz zlewkę na to wszystko i będziesz cieszyła się tym, że potrafisz być wesoła, potrafisz być sobą. niektórzy nie zadali sobie nawet trudu by spróbować ;)
      a Pana w Rossmanie zapytałam kiedyś dlaczego za mną chodzi ;) powiedziałam, że przeszkadza mi to w zakupach ;) generalnie jestem bardzo za komunikacją.
      pozdrawiam i życzę wieeeeeeeeeeeelu pozytywnych i kulturalnych ludzi wokół :)

      Usuń
    3. dziękuje za dawkę pozytywnej energii :*

      Usuń
  22. Jak pierwsze tygodnie w szkole? Co słychać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak wszystko sobie poukładam to pojawi się o tym post :)

      Usuń
    2. Nie możemy się doczekać :)

      Usuń
  23. Zaczęła szkołę i słuch o niej zaginął :P
    A tak na poważnie- dasz radę! Wierzę w Ciebie!
    Dużo ciepełka i smacznego jedzonka życzę. :3

    OdpowiedzUsuń
  24. pod ostatnim postem przeczytałam, że jesteś rocznik '96 (tak samo jak ja :D ) i mam pytanie zwiazane z maturą, zdajesz maturę na nowej podstawie - tzw Matura 2015?

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedy wracasz na bloga ? :) Fajnie się Ciebie czyta, daj znać jak wrażenia po powrocie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Przeczytałam bloga od deski do deski. Lekko piszesz :)
    Gratuluję podjęcia decyzji, na pewno nie było łatwo :)
    Nie rezygnuj z pozytywnej energii, ciesz się wszystkim. Rozdawaj ten nadmiar pozytywu, który masz i nie poddawaj się ;) Mam nadzieję, że liceum Cię nie pochłonęło i dobrze się czujesz! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram