27.09.2014

Czego nauczyłam się w Stanach? I czy jestem samolubna?


Po zderzeniu się ze znajomymi z Polski zauważyłam że coś jest nie tak. Coś jest inaczej. Zaczęłam się izolować. Zmieniłam się. Uważam że duży wpływ na to miało moje otoczenie, miejsce w którym przebywałam i ludzie którymi się otaczałam. Stwierdzenie, że Ameryka mnie zmieniła jest za bardzo ogólnikowe. Aczkolwiek śmiem twierdzić, że jeśli przez dwa ostatnie lata mieszkałabym w innym miejscu to dziś byłabym trochę inną Izą. Weźmy na przykład Afrykę. Gdybym przebywała tam przez ostatnie lata a następnie wróciła do kraju to oczywiste że miałabym inne podejście do wielu spraw i zmienione postrzeganie otoczenia. Tak się też stało. Chciałabym się tym z wami podzielić. 
 

Ustawienie sobie życia i zaczęcie wszystkiego od początku w nowym kraju nie jest łatwe. Zwłaszcza gdy przeprowadza się cała rodzina. Nauczyłam się pokory, cierpliwości ale przede wszystkim podziwu. Podziwu dla moich rodziców. Podziwiam ich za to, że w ich wieku (jejku jak to źle brzmi!) zdecydowali się na przeprowadzkę. Na inny kontynent. Będąc na ich miejscu nie wiem czy bym się na takie coś zdecydowała. A oni to zrobili. Spakowali walizki, zamknęli dom, wzięli mnie pod pachę i wsiedli do samolotu. Samolotu do obcego kraju.



Nauczyłam się również samodzielności. Z racji, iż moi rodzice nie władają językiem na tyle dobrze, wszystkie sprawy urzędowe i szkolne załatwiać musiałam ja. O ile teraz nie jest to problemem, na początku było. Łamałam, kaleczyłam i jąkałam się ale musiałam się dogadać. Musiałam wytłumaczyć czego potrzebuje/co chce. Bo wiedziałam, że nikt inny za mnie tego nie zrobi. 


Umiem mówić gdy coś mi nie pasuje. Nie wstydzę się powiedzieć komuś prawdy. Jestem bardziej asertywna. Nie chcę czegoś robić to tego nie robię. Nawet jeśli potem spotykam się ze złym odbiorem. Dlaczego mam robić coś wbrew mojej woli aby spodobać się i podporządkować wszystkim dookoła? Ja również mam swoje obowiązki, a nawet jeśli w tym czasie nie mam nic do roboty, to mam pełne prawo leżeć i nie robić nic. Ot co. Jedni mówią że jestem cwana i wygodna, a ja po prostu uważam że przestałam dawać się wykorzystywać. Bo kto się mną zajmie jeśli nie zrobię tego sama? 

Zaczęłam dbać o swoje potrzeby i robić tak aby to mi było wygodnie. I nie, nie ma to nic wspólnego z egoizmem. Już spiszę z wyjaśnieniem. Chodzi o tak zwane 'zaciskanie zębów'. Nie wiem czy my w Polsce tak mamy, czy tylko ja byłam wychowywana i nauczana w taki sposób, że gdy jest mi ciężko lub coś mi nie pasuje to mam się nie poddawać, zacisnąć zęby i nic po sobie nie pokazywać. Nie dać innym satysfakcji tylko robić swoje. A teraz? Ja mam gdzieś co inni sobie pomyślą! Jest mi źle to o tym mówię i coś z tym robię! Nie pasuje mi to nie zaciskam zębów i nie znoszę tego z pokorą tylko szukam innego wyjścia z danej sytuacji, nowego sposobu czy metody jak mogę sobie z daną rzeczą poradzić. Dlaczego mam się męczyć?

Co za tym idzie przestałam oceniać innych ludzi. Nie mamy prawa wygłaszać sądów o innych bo nimi nie jesteśmy. Nie mamy pojęcia co nimi kieruje, w co wierzą i co jest dla nich ważne i jaki mają system wartości. My widzimy tą ostatnią rzecz, jakby okładkę: czyli ich decyzje/ ich zachowanie. Ale nie mamy pojęcia co za tym stoi. Czym jest to spowodowane. Na człowieka składa się cała jego historia, doświadczenia, myśli a jego akcje czy słowa są tego skutkiem, jakimś odzwierciedleniem. I skąd my mamy prawo oceniać co jest dobre a co złe? Nie jesteśmy w stanie wczuć się w tego człowieka, czuć tego co on i myśleć tak jak on. Jak w takim razie śmiemy oceniać go? 
Wiem, łatwo powiedzieć i brzmi nieźle, ale jak to wygląda na prawdę? Uważam że w każdym z nas jest taka mała cząsteczka która po cichu mówi, podpowiada i szepcze złe rzeczy o drugich osobach. Bo ile to razy pomyślałeś sobie coś w stylu "Jeju jak ta babka wygląda! Co ona ma na sobie!" albo "Ale ten facet ma krzywe zęby! A ta młoda dziewczyna taka gruuba i tak skąpo ubrana!" 
Ale co Cię to w sumie obchodzi? Why do YOU care? Chodzi tak skąpo ubrana, bo najwidoczniej lubi i to się jej podoba. To była jej decyzja i na pewno widziała się przed wyjściem z domu. Rozumiem ty byś się nigdy tak nie ubrała, w porządku, nikt cie nie zmusza. Ona jednak nie jest tobą i jeśli chce to tak robi. Więc chill and get over it. 



Nauczyłam się tolerancji. Tolerancji na inność. Wałkowałam to już milion razy na blogu i nie chce się powtarzać. Ale na serio. Ciężko mnie czymś zaskoczyć. Mało co wywołuje na mnie wrażenie. Pół nagi koleś z turkusowymi włosami idący po bułki w szpilkach? No i co z tego? (Takie samo zachowanie zauważyłam u moich rodziców. Nie zwracają uwagi na nic ani nikogo. Nie komentują i nie interesują się.)

Do napisania tej notki zainspirowało mnie pewne smutne wydarzenie które miało miejsce jakiś czas temu. Dodałam na facebooka zdjęcie z kolegą, który tak się złożyło że był czarnoskóry. Otrzymałam okropne komentarze w stylu "nie mogę zobaczyć twojego kolegi" czy "ale kontrast!". Wstydziłam się za tych ludzi. 
Doznałam szoku. Niektórzy z nich byli moimi naprawdę bliskimi znajomymi. 
Co powinnam zrobić? Być tolerancyjna na nietolerancje? Czy gdybym została w tym otoczeniu, z tymi ludźmi to byłabym taka sama?



Stayy Positive
Izabela

31 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa czego ja się nauczę w nowym miejscu. W listopadzie przeprowadzam się do NY i czeka mnie poznawanie wszystkiego na nowo, tak jak to miało miejsce w Twoim życiu kilka lat temu :)
    A tak swoją drogą, potrzebuję rady. Wiadomo, że mam ograniczenie z bagażem, więc będę musiała 5 razy zastanowić się co spakować. Co przede wszystkim radzisz zabrać, a co sobie darować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Mega ci zazdroszczę. :( Też chciałabym wyjechać z tej polski.. życzę ci powodzenia:)

      Usuń
    2. Karyn, to nic trudnego. Jedź jako au pair, a jeżeli jesteś studentką, możesz jechać na camp america :)

      Usuń
    3. Panna M: radzę spakować rzeczy cenne, wartościowe/sentymentalne i najpotrzebniejsze. Takie które lubisz i wiesz że będziesz używać. (Weź najważniejsze rzeczy typu kurtka zimowa, kozaki, ulubione jeansy) Nie bierz miliona ciuchów, podkoszulek czy np skarpetek bo to są groszowe sprawy w Stanach i kupisz je bez problemu. Na początku na pewno będziesz zafascynowana cenami czy wyborem ciuchów/ innymi kosmetykami i będziesz je testować. :) No i oczywiście daruj sobie rzeczy na prąd (prostownica/suszarka/depilator), bo tam są inne gniazdka. Powodzenia i daj znać jak Ci tam jest! :*
      Karyn: tak jak mówi anonim, wszystko zależy od Ciebie! :)

      Usuń
    4. I tak już przejściówki kupiłam, bo są rzeczy, które mam na tyle nowe, że nie potrafiłabym ich zostawić :) a ceny właśnie prostownic i suszarek (nie najtańsze, dobre, ale nie najdroższe :D) jak się przedstawiają mniej więcej? Bo nad tym się najbardziej zastanawiam. No i jako włosodbaczka pytam Ciebie włosomaniaczki co z kosmetyków do włosów koniecznie zabrać, bo na miejscu nie znajdę?

      Usuń
  2. Każdy z nas myśli, mówi i robi coś innego. Nie można wszystkim dogodzić. To, że we wcześniejszym wpisie pisałaś, że się nie rozwijasz jeśli chodzi o naukę, to teraz widzisz, że jednak nabyłaś wiele umiejętności. To różni nas, Polaków, od Amerykanów. Oni pytają, mówią co myślą, nie zwracając uwagi na czyjeś poglądy, ale nie oceniają bezpodstawnie. Uważam że dobrze, iż tam pojechałaś, ponieważ zdobyłaś wiedzę dzięki której będziesz miała przewagę w przyszłości. ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, że nie komentuję tej notki, ale przybywam z pytaniem całkowicie innym od tematu postu.
    Czy do szkoły w Ameryce jeździ się samochodami? Jak wygląda pójście do szkoły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są uczniowie którzy jeżdżą do szkoły własnymi samochodami, są tacy których podwożą rodzice lub żółty autobus szkolny a są i tacy którzy chodzą na piechotę. Podejście? O co dokładniej pytasz? :) Każdy ma raczej indywidualne podejście do szkoły. Jedni lubią, a drudzy chodzą tam 'na siłę' i 'aby zaliczyć'. Jak w Polsce :D

      Usuń
  4. świetny, dający do myślenia post! :) Iza, trzymam kciuki za Ciebie i odnalezienie się na nowo w Polsce - domyslam się, że w niektórych momentach musi Ci być trudno, ale jesteś dzielna, dasz radę :) p.s. gdybyś była kiedyś w Rzeszowie, zapraszamy na blogerskie spotkania I blog Rzeszów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo :* tak się składa, że w Rzeszowie byłam w Piątek. :D

      Usuń
    2. o masz :D to może przy następnej okazji :) koniecznie! :D organizujemy spotkanie połączone z mini warsztatami 14 października o 19 w Holi Loli (Rynek) więc jeśli znajdziesz czas, to zajrzyj - zapraszam :)

      Usuń
  5. Wszystko spoko, ale wyobraźmy sobie świat bez krytyki. Wyobraźmy sobie, że nie ma komentarzy o stukilowej tapecie, grubej pupie w za małych dżinsach jak i tych o moralności, rozumności i powadze jakichś tam ideałów nam bliskich. Gdzie stawiasz granicę między 'Why do you care' a potrzebnymi wzorcami?
    Należy też pamiętać, że tolerancja to tylko TOLEROWANIE, a nie lubienie tego co nam się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei sądzę, że krytyka jest ważna, ale przekazana tak, jak należy. Z umiarem i kulturą. Gdy makijaż jest za mocny to wolałabym, żeby koleżanka powiedziała mi wprost "słuchaj, bardziej pasowałby ci bardziej lekki makijaż" niż komentarz pod zdjęciem typu "twój stary musiał ze trzy kilo szpachli dla ciebie z budowy zajebać".

      Wzorce, moralność i powaga - owszem, ale w należyty sposób, a nie poprzez szydzenie i wtrącanie się w nieswoje sprawy. Jeśli dziewczyna nosi za ciasne dżinsy, to na pewno ma kogoś (rodzinę, znajomych) kto jej o tym powie, po co ja miałabym się nad tym zastanawiać? Przecież widzę ja pewnie pierwszy i ostatni raz w życiu.

      Usuń
    2. bogny - co by było w świecie bez krytyki? no, nie byłoby krytyki... Swiat bez komentarzy nt cudzej wagi, wyglądu, a także CUDZYCH poglądów, moralności, powagi? Ja się piszę i jestem za:P Swiat bez krytyki wygłaszanej przez przypadkowe, nieuprawnione do tego osoby, znajome z studiów czy mistrzów facebooka jawi mi się jako świat lepszy. Niezależnie od tego czy krytyka dotyczy mojej tapety czy mojej "rozumności". Podkreślę jeszcze że chodzi mi o osoby nie pytane o zdanie - myślę że nie ma co takich komentarzy porównywać do tego co usiłuje ci wpoić rodzic czy nauczyciel, bo to jednak zupełnie inny temat;)

      Usuń
    3. Ale, ale działa to w dwie strony, Jeśi ktoś zabije, zgwałci czy napadnie na kogoś też nie można go krytykować, bo przecież świat bez krytyki :P A tak na poważnie jestem zdania Wreddu, krytyka jest potrzebna, ale przekazana w odpowiedni sposób.
      MM

      Usuń
  6. Ja nie jestem tolerancyjna dla głupoty, a tym wykazali się Twoi znajomi. Moim zdaniem po prostu jesteś dojrzała emocjonalnie, nie samolubna... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ania ma rację, nie jesteś pod żadnym wypadki samolubna. Wyjazd za granicę uczy nas wlasniebtej tolerancji, której brakowało nam wcześniej. Pochodzę z małego miasteczka i czasem naprawdę jest mi utno gdy widzę/słyszę tamtejszych ludzi.

    Może sobie to po prostu wmowiłam, ale wydaje mi się, że ludzie w wiekszych miastach są bardziej otwarci na innych. Np. Warszawa czy Gdańsk, chłopak wpadł na plaży na Kiwiego i poczym zaczął do niego mówić, a gdy Kiwi wydukał te swoje "nie mowie po polsku" jakoś nikomu nic się nie stało i nikt nie umarł. Co prawda ruszyłam ratować faceta, bo go Polacy zaczepaiają, a on polskiego ni w ząb, a tutaj rozmowa wre. Jak się podoba polskie morze i w ogóle Polska itd..
    Byłam w szoku. A u mnie w miasteczku?

    Na spotted codziennie pojawiają się wpisy typu: "gdzie jest dobry kebab oprócz tego ochydnego Turka?"
    Pominę już fakt, że knajpę prowadzi Egipcjanin...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też odnoszę wrażenie, że inaczej (lepiej) to wygląda w większych miastach. Tam jednak zróżnicowanie ludzi jest większe :)

      Usuń
  8. hej a moglabys powiedziec dlaczego twoi rodzice sie przeprowadzili do usa? i w jaki sposob, tzn na turystycznej wizie, pracowniczej itd? ciekawa historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym nie mieszać w to moich rodziców. Mam w rodzinie obywateli Ameryki, którzy maja prawo 'ściągać' najbliższych. :)

      Usuń
  9. Myślę,że będzie Ci łatwiej z takim podejściem osiągnąć co chcesz w naszym 'klimacie'. Potrafisz odmawiać gdy coś nie jest Ci na rękę i dążyć do postawionych sobie celów. Inni ludzie wtedy razem z Tobą dużo bardziej szanują Twój czas i zdanie. Czasem to przykre gdy otoczenie odbiera taką postawę negatywnie, a tym bardziej gdy odpowiedzią na Twoją otwartość są jakieś chamskie, niedojrzałe komentarze. Ale nie ma co się za takimi osobami obracać,tylko robić swoje. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno gdybyś została, byłabyś inną osobą. Gdybyś mieszkała w jeszcze innym miejscu, również.
    I nie ma co teraz porównywać, czy byłabyś wtedy lepszą sobą czy gorszą. Miałabyś po prostu inne cech charakteru, które byłyby i tak oceniane zupełnie różnie przez osoby z zewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 3 akapit od końca mnie urzekł. Sama prawda, nawet gdybym chciała to nie mogę nic dodać.
    Ja mieszkam w Polsce od urodzenia, nigdy się nie przeprowadzałam, ale uwierz, musisz być tolerancyjna, bo tak jak napisałaś, jest to zgodne z TOBĄ. W tej chwili liczysz się tylko Ty i to, że Twoi znajomi nie rozumieją jak można się przyjaźnić z kim o innej karnacji, to trudno ich problem. Na pewno nie powinnaś ignorować tych komentarzy, ani nie próbować wchodzić z nimi w kłótnię, bo na pewno nie wygrasz, są (albo udają) na zbyt niskim poziomie i nie rozumieją argumentów.

    OdpowiedzUsuń
  12. w blond wyglądałaś lepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile milej byłoby gdybyś napisał/a "w blond podobałaś mi się bardziej' :)

      Usuń
  13. Ładnie to napisałaś. Niestety u nas (w sensie w Polsce) tolerancja jest tylko pustym słowem. Jeśli ktoś nas zapyta o to, czy jesteśmy tolerancyjni, każdy odpowie, że tak. Jednak jeśli przychodzi co do czego uwielbiamy oceniać innych, często po pozorach, uwielbiamy wydawać o nich sądy i szufladkować ich. Ja sama nadal uczę się tolerancji. Nie przeszkadza mi inność, odmienność, o ile człowiek nie robi drugiemu krzywdy, ani fizycznej, ani emocjonalnej. Jeśli facet ma ochotę chodzić w rurkach i różowej koszuli - jego sprawa. Jeśli chce ubrać obcasy, malować paznokcie i mieć makijaż - to jego życie, a mnie nic do tego. Sama nie życzę sobie aby inni wtykali nochale w moje życie, więc czemu ja mam to robić? Owszem, są rzeczy, które mnie szokują, wzbudzają niesmak czy reakcję, jednak staram się wtedy zreflektować i powiedzieć sobie: what I care? Jak mawiała moja mama, nie moje małpy nie mój cyrk. Myślę, że czego jak czego, ale tolerancji cała Europa mogłaby się uczyć od Amerykanów, bo tam jest taka mieszanka kultur, subkultur czy odmienności, że człowiek by oszalał gdyby miał się tym wszystkim przejmować i zastanawiać. Polska nadal jest bardzo zaściankowa i konserwatywna w tej kwestii, odmienność nas razi, przeszkadza nam i na siłę chcemy ją zmieniać na to, co znamy. Nie wiem tylko po co. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. mam pytanie, żałujesz, że sie przeprowadziłaś do Polski? Nie brakuje Ci Stanów? Czy nawet gdybyś miał mega okazję powrotu to byś się nie zdecydowała? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrót do Polski był moją samodzielną i świadomą decyzją. Tego chciałam i nie żałuję. Jestem szczęśliwa w Polsce :)

      Usuń
  15. Lubie jak piszesz takie długie posty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post ,długi i na idealny dla dzisiejszej rzeczywistości temat.
    Niestety ,Polska nie jest tolerancyjnym narodem. Lubią się z każdego pośmiać ,nie ważne czy to kogoś boli czy nie. To tak jakby to od człowieka zależało czy jest czarnoskóry ,żółty czy inny. I to mnie najbardziej zastanawia ,dlaczego inne narody potrafią to tolerować a u nas (oczywiście niektórzy ,nie wszyscy przecież są tak samo nastawieni) nie potrafią. Ale może z czasem to się zmieni?
    Czytając i odnosząc się do komentarzy : Moim zdaniem i w tym i w tym kolorze Ci pięknie. Jak to mówią: Ładnemu we wszystkim ładnie ;) I cieszę się Twoim szczęściem bycia w Polsce! Oby tak dalej! Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Trafiłam na Twój blog przypadkowo... Przeczytałam parę postów i naprawdę bardzo mnie zainteresowałaś tym wszystkim... Nigdy się nie poddawaj! I uśmiechaj się pomimo wszystko :* Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram