24.09.2014

Publiczne pralnie w USA

Jeżdżenie z worami brudnych ciuchów, czekanie aż się wypiorą, suszenie, składanie, transportowanie, rozkładanie. Tyle zachodu aby poukładać sobie czyste ciuchy w szafie. Sounds like fun, doesn't it?

W Stanach mało kto ma pralkę i suszarkę w domu. Ludzie często przenoszą się z miejsca na miejsce - wynajmują mieszkania na jakiś czas aby potem przeprowadzić się w gdzie indziej. Kupowanie ciężkiego sprzętu który zajmuje dużo miejsca jak pralka, suszarka czy lodówka nie ma sensu. O ile kuchenka i lodówka są na stanie w większości mieszkań, tak z pralką jest ciężej. Mieszkania albo nie mają na nią miejsca lub podłączenia albo właściciele nie wyrażają zgody. 


Nie stanowi to jednak żadnego problemu. Publiczne pralnie są na każdym rogu. Jest ich pełno. Dzięki temu gdziekolwiek się człowiek nie przeprowadzi w okolicy na pewno jakąś znajdzie.


Dla Amerykanów to normalne. Jeżdżą do pralni zrobić pranie i nie widzą w tym problemu. Są do tego przyzwyczajeni. 
Ja osobiście nie wyobrażam sobie chodzić przynajmniej raz w tygodniu z wielkimi torbami brudnych ciuchów do takiej pralni gdzie spędzić muszę, no nie oszukujmy się - kilka godzin. Z garstką ciuchów nie opłaca się przyjść, bo po pierwsze pralki są ogromne a po drugie jak już robić takie pranie to jedno a porządne. Czas prania jest jeden i odczekać swoje trzeba.
Chociaż pralnie wychodzą na przeciw nudzie i w większości zamontowane są telewizory, gry a do poczytania znaleźć można gazety i tak uważam to za stratę czasu.
 Oczywiście możesz pranie zostawić, pójść na zakupy i wrócić za jakiś czas. Aczkolwiek nikt nie gwarantuje Ci, że będzie ono w tym samym miejscu kiedy wrócisz. Gdy braknie pralek ktoś może je po prostu wyciągnąć i włożyć swoje.
Jeśli nie masz czasu na takie bawienie się, za dodatkową opłatą możesz zostawić swoje brudne ciuchy w pralni i wszystko zostanie za Ciebie zrobione. Wygoda ;)
Tylko pytanie;  czy to higienicznie prać swoje rzeczy (bieliznę!) w takiej publicznej pralce, w które nie wiadomo kto prał przed nami? 
Bo tego czy Amerykanie nie przejmują się że ktoś ogląda ich brudną bieliznę nawet nie poruszam. ;D 
Ja i moi rodzice przyzwyczajeni byliśmy że pralkę mieliśmy zawsze pod ręką. To duża wygoda, bo gdy chcemy zrobić pranie to je po prostu robimy. Nie wyobrażaliśmy sobie tracić czasu na jeżdżenie z brudami po mieście. Dlatego my szukając mieszkania, kierowaliśmy się między innymi tym aspektem. Aczkolwiek jest to indywidualna sprawa. Co ciekawe, na stanie w mieszkaniu które wynajmowaliśmy była już pralka, suszarka czy nawet zmywarka, a nie było lodówki! W New Jersey właściciel ma obowiązek zapewnić lokatorom jedynie kuchenkę. 

Co sądzicie o publicznych pralniach?

Stayy Positive
Izabela

22 komentarze:

  1. Jak tam w Polsce? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, dziękuje że pytasz! :*

      Usuń
  2. Publicznie pralnie ani trochę mi się nie podobają... cieszę się, że w Polsce nie ma takiego zwyczaju :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Korzystanie z pralek w akademiku się liczy? :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerabiałam to i jeżeli w tych amerykanckich jest równie 'higienicznie' co w moim akademiku, to już wolę w brudnych chodzić i przyczepić sobie choinkę zapachową do paska niż dotknąć choćby rąbkiem skarpetki do tych zagrzybiałych paskudztw:P Serio, wolałam prać ręcznie i wozić ciuchy do domu niż korzystać z tego syfu.

      Usuń
  4. W końcu wróciłaś! :) napisz nam jak podoba Ci się w polskim liceum :)
    A co do pralek, również uważam to za niezbyt higieniczne, natomiast zawsze podobały mi się ujęcia filmów w pralniach, bo to takie inne, amerykańskie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post o polskim liceum będzie jak tylko nabiorę trochę dystansu :D

      Usuń
  5. Też jestem ciekawa jak Ci się układa w Polsce :) A co do publicznych pralni to ciężko by mi było się przestawić na coś takiego. Wolałabym swoją jednak :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wyobrażam sobie korzystania z takich publicznych pralek. Teraz przenoszę się na akademik i zastanawiam się czy nie wozić prania do domu. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze uważałam, że publiczne pralnie mają swój urok, aczkolwiek sama chyba nie chciałabym z nich korzystać. To straszna strata czasu. Poza tym u nas nie ma dostępu do takich miejsc, każdy ma pralkę w domu, sam pierze, suszy i prasuje swoje ciuchy. Są jeszcze pralnie chemiczne, ale to całkiem inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyż nie jest to idealne miejsce do znalezienia nowych znajomych? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak poznać nowych znajomych podczas wspólnego prania brudnej bielizny! :D

      Usuń
    2. każda okazja jest dobra haha :)

      Usuń
  9. u nich jest to normą znowu dla mnie jest to zabawne. ale nie raz w filmach można było dojrzeć taką sytuacje jak Amerykanie przesiadują w tych pralniach godzinami:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem zostawić kilka rzeczy w pralni chemicznej, ale żeby bieliznę (!) zanosić w miejsce, gdzie setki ludzi pierze różne rzeczy?... Nie, dziękuję...
    Miłego mieszkania w PL, Izabelo! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla nas to dziwne, dla nich normalne. Kwestia wychowania i przyzwyczajenia. A co u ciebie? Może napiszesz post o tym, jak sobie radzi "Amerykanka" w polskiej szkole? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w Stanach zachwycałam się suszarkami, bo one są bardzo wygodne :P Zawsze miałam pralkę w domu, tylko raz była wspólna pralnia na nasz blok :)

    OdpowiedzUsuń
  13. to chore jak dla mnie z tymi pralkami. az mnie mdli na sama myśl. a może jakiś wpis dotyczący szkoły ? przyjazdu do Polski ? z chęcią przeczytałabym taka relacje na gorąco, a za kilka miesięcy kolejną, bo z doświadczenia wiem, że po czasie na pewne rzeczy patrzy się inaczej i fajnie zrobić porównanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojawi się, jest już nawet prawie napisana ale chcę nabrać troszkę dystansu :)

      Usuń
  14. Mieszkając w Stanach używałam pralki i suszarki umiejscowionej w piwnicy bloku, w którym wynajmowałam mieszkanie. Pralnia była na 6 mieszkań. Do przeżycia było to, że ktoś wcześniej prał swoje gacie w tej samej pralce; najbardziej wnerwiało mnie to, że ktoś wyjmował moje pranie z pralki lub suszarki, która jeszcze nie zdążyła uprać/wysuszyć.
    Po powrocie do PL zafundowałam sobie własną suszarkę - rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram