28.01.2015

Jakie lektury czyta się w amerykańskim liceum?

Pokaż mi co czytasz, a powiem Ci kim jesteś. 
No nie da się ukryć, że książki jakie ostatnio czytam to między innymi: "Lalka", "Pan Tadeusz", "Wesele" czy "Proces".
Wszyscy je kojarzymy, bo wiadomo że chcąc przystąpić do polskiej matury nie obejdzie się bez ich znajomości. Ale co czyta się w amerykańskim liceum? Ciekawi? Co powiedzą nam książki, które czytają Amerykanie, o nich samych?

Pamiętam swój pierwszy dzień w High School. Siedziałam w ostatniej ławce na lekcji języka angielskiego w klasie która składała się z 40 uczniów. Drobna, starsza nauczycielka stała na środku sali z małą książką w ręce i z wielką pasją coś opowiadała. Dużo przy tym gestykulowała i robiła specyficzne miny. Zauważcie, że pamiętam dużo szczegółów. (potrafię nawet opisać w co była ubrana, jakie miała włosy i buty) Dlaczego? Bo nie rozumiałam jej. A więc siedziałam jak ten głupek i wpatrywałam się w nią próbując przy okazji wyłapać jakieś słówka, które bym znała. W tym samym czasie cała klasa była pochłonięta jej gadaniem. Nauczycielka mogła mówić wtedy historię która odmieniłaby moje życie, opowiadać zabawną anegdotę, dawać im motywacje czy równie dobrze obgadywać mnie. Nie wiem, bo nie rozumiałam. Nie ukrywam, że pierwszą moją myślą była ucieczka. Byłam przerażona. Siedziałam w szkole otoczona osobami których nie rozumiałam. Nie było wokół mnie nikogo kto mógłby mi pomóc, kto mówił moim językiem. Byłam sama. I wtedy zerknęłam na ławkę obok. Tam leżała ta niewielka różowa książka. Ta sama, którą nauczycielka trzymała w ręce. Przeczytałam tytuł. Romeo and Juliet. William Shakespeare. Byłam w domu! Nawet nie wiecie jak ucieszyłam się zobaczywszy ten tytuł. Zrobiło mi się raźniej bo a) domyśliłam się, że nauczycielka mówi o lekturze b) miałam ułatwioną sytuacje bo ją znałam.  Potem uczniowie pytali się mnie o zakończenie a ja zdradzałam im mówiąc łamanym angielskim: "They all die". :D

Czytanie lektur i omawianie ich. 

Odbywa się to inaczej niż w Polsce. Nim zaczniemy czytać książkę zaczynamy od poznania autora i genezy utworu. Następnie nauczycielka ogólnie przedstawia o czym jest książka, co kierowało autorem, dlaczego powstała, po co, jaki problem porusza i co w niej znajdziemy. To jest też ten moment kiedy nauczycielka bardzo sprytnie zachęca nas do przeczytania, poprzez danie nam jakiegoś interesującego urywka fabuły czy innej intrygującej informacji.  Bardzo ułatwia to sytuację, bo gdy sięgamy po książkę mamy już dużo wiadomości o niej, wiemy czego się spodziewać i na co zwrócić uwagę. Bardzo umila i ułatwia to czytanie. 
A własnie. Czytanie. 
Lektury czytamy na raty. Nauczyciele nigdy (za wyjątkiem wakacji) nie zadają do przeczytania całej lektury na raz. Zazwyczaj jest to kilkanaście stron lub rozdział/akt/scena na dzień. Uczeń w ten sposób nie zniechęca się. Niektóre fragmenty czytane są na głos na lekcji, dzięki temu czujemy niedosyt i mamy chęć dokończenia w domu. Tyle ile przeczytamy, tyle interpretujemy na lekcji. Skutkuje to dogłębnym i gruntownym omówieniem tekstu. Analizujemy go wręcz kartka po kartce. Nauczycielowi jest też łatwiej sprawdzić naszą wiedzę. Często po każdym rozdziale dostawaliśmy kartkówkę, dzięki czemu były bardzo szczegółowe. Nauczyciel dokładnie wiedział czy przeczytaliśmy  dany fragment czy nie. Nie ma jednak co ukrywać, że takie omówienie lektur zajmuje więcej czasu.


A teraz kilka książek, które czytaliśmy. Opisze je krótko bo same tytuły nic nie mówią. Dajcie znać czy też czytaliście je w szkole, lub prywatnie i co o nich sądzicie.



A child called it by Dave Pelzer

"Dziecko zwane niczym". Książka która wywarła na mnie ogromne wrażenie. W czasie czytania chciałam przestać i rzucić ją w kąt kilkakrotnie. Zawsze wracałam. Nie polecam osobom wrażliwym. To nie jest książka do poduszki i zrelaksowania się.
Opis z lubimyczytać:
"Jest to wstrząsająca historia chłopca maltretowanego psychicznie i fizycznie przez matkę alkoholiczkę. Ofiarą przemocy był sam Dave Pelzer - autor książki.Wspominając koszmarne przeżycia, skupia się przede wszystkim na nieugiętej woli przetrwania, stanowiącej dla niego źródło siły w najtrudniejszych chwilach."


 Ties that bind ties that break by Lensey Namioka

(nie ma polskiego tłumaczenia, a szkoda)
Akcja dzieję się w Chinach w 1900 roku. Opowiada o młodej dziewczynie, która przeciwstawiła się tradycji krępowania stóp. Decyzja ta wiąże się z dużymi konsekwencjami. Rodzina nie akceptuje jej zachowania. Ta historia jest hołdem dla wszystkich kobiet, których odwaga stworzyła nowe możliwości dla następnych pokoleń. Pięknie pokazuje, że nie należy podążać za tłumem czy jak w tym wypadku tradycjami, bo "wszyscy tak robią" czy "bo tak trzeba".

 The Moonstone by Wilkie Collins 
"Kamień księżycowy" jest powieścią detektywistyczną. Przedstawiona przez narrację kilku głównych bohaterów złożona fabuła podąża śladami kolejnych wysiłków, by wyjaśnić kradzież, zidentyfikować złodzieja, wytropić kamień i go odzyskać. Interesująca, nieprzewidywalna i wciągająca książka. Ostatnie kilkadziesiąt stron przeczytałam jednym tchem. 


Night by Elie Wiesel

Noc. Z lubimyczytac.pl: Pamiętnik Elie Wesela, który jako 15 latek został z rodziną wywieziony w 1944 r. do Birkenau. Po selekcji na rampie i kwarantannie trafił do Auschwitz, potem do jednej z jego filii Monowitz.  Wiesel bez zbędnego patetyzmu opisuje obozową codzienność, która pozbawiała ludzi resztek godności, gdy w skrajnie nieludzkich warunkach walczyli o przetrwanie, zapominając o człowieczeństwie.

Inne, które nie mają polskiego tłumaczenia ale doczekały się ekranizacji to: The secret life of bees (Sekretne życie pszczół) i The raisin in the sun (Rodzynek w słońcu). Polecam!


Z tych popularnych u nas czytane były: Zbrodnia i Kara, Makbet, Duma i uprzedzenie, Proces, Folwark Zwierzęcy, Buszujący w zbożu i wspomniana na samym początku Romeo i Julia

Ciekawe było zgranie nauczycieli historii i angielskiego. Kiedy czytaliśmy Romeo i Julie to na historii uczyliśmy się o Elżbiecie I, gdy omawialiśmy Noc to na historii tematem była II Wojna Światowa, a gdy na tapecie był Rodzynek w Słońcu my rozmawialiśmy o segregacji, rasizmie i Rosie Parks. 


Izabela 

37 komentarzy:

  1. Zadziwia mnie jak bardzo w Twoim liceum nauczyciele byli w stanie zachęcić do czytania! Podejrzewam, że podstawa programowa z literatury jest zupełnie inna niż w Polsce. Lektury omawiane u nas są zazwyczaj nudne i trudne, a u Ciebie były ciekawe, o ważnych, dość aktualnych problemach i bardzo zróżnicowane. Wiadomo, dobrze jest znać klasykę, ale straszne jest, że ludzie przez źle dobrane lektury wynoszą ze szkoły niechęć do czytania. A jak widać, da się to zmienić. I jest na to czas. W Polsce lekcji polskiego jeszcze kilka lat temu było na każdym roku po 5 w tygodniu (teraz nie wiem ile), więc spokojnie dałoby się czytać książki na lekcji i je dogłębnie omawiać. A w US też omawialiście lektury chronologocznie czy różne epoki były wymieszane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Stanach również mieliśmy 5 godzin angielskiego tygodniowo i w ciągu roku omawialiśmy od 8 do 10 lektur. Co do epok, to nie szliśmy chronologicznie.

      Usuń
    2. To nie jest sytuacja tylko z jednego liceum, u mnie na Florydzie lekcje wyglądały identycznie! Pamiętam nawet, jak nauczycielka udawała swojego psa, któremu rzuca się zabawkę, żeby lepiej przedstawić nam entuzjazm w jednym z omawianych wierszy :).

      Usuń
    3. A moim zdaniem uczniowie polskich liceów trafili na złych nauczycieli... Ja mam świetną polonistkę, która właściwie odmieniła moje życie i wcale nie przesadzam. Lekcje prowadzi w fenomenalny sposób, opowiada z pasją i ożywieniem i chyba w podobnym stylu postępuje z lekturami, że najpierw nas wprowadza i coś niecoś opowiada o nich. Także nie szufladkujcie, bo w wielu polskich liceach sytuacja się odmienia i wszystkie zmierza ku lepszemu. Lektury wcale nie są nudne i monotonne, no chyba, że ktoś ich w ogóle nie czytał... "Folwark zwierzęcy", "Mistrz i Małgorzata" czy "Hobbit" są naprawdę niesamowite. I przecież to klasyka, a nie jakiś polski wymysł. Większość uczniów po prostu do tego niedojrzała i powtarza opinie, które zasłyszało u innych o tym, że lektury są nudne, mimo, że do nich nawet nie zajrzeli albo nie dali im szansy i oceniają po 10 stronach.

      Pozdrawiam, Klaudia

      Usuń
  2. Książki,które omawiałaś w Ameryce były ciekawe,aktualne,zachęciłaś mnie do ich przeczytania. A w Polsce lektury są nudne,trudne i monotonne,zniechęcają do czytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, niektóre są trudne i monotonne, tu się zgodzę. Ale znajdzie się też kilka interesujących i niosących fajne przesłanie. Mnie urzekli np. Chłopi! :)

      Usuń
    2. O tak, ja też uwielbiam "Chłopów"! Poza tym zauważyłam, że wiele lektur docenia się dopiero po latach, np. pamiętam jak w liceum męczyłam się z "Lalką", a teraz bardzo chętnie do niej wracam :)

      Usuń
  3. hej, ale 'Sekretne życie pszczół' zostało już jakiś czas temu przetłumaczone i wydane w Polsce [podobnie jak druga książka tej autorki]! sama czytałam to z trzy/cztery lata temu, jedna z moich ulubionych książek. płakałam kilka[naście] razy. :) resztę lektur kojarzę lub znam, jedynie o dwóch pierwszych nie słyszałam. taki sposób omawiania ma swoje plusy, ale chyba przez to nie omawialiście zbyt wielu lektur?

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku rzeczywiście! A gdy sprawdzałam to wyskakiwał mi tylko film. Dziękuje za informację i zaraz to poprawię :)
      Co do lektur to w ciągu roku omawialiśmy około 8-10 książek.

      Usuń
    2. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/245685/sekretne-zycie-pszczol

      Usuń
  4. Moja nauczycielka z polskiego w takim stopniu zniechęca wszystkich do czytania lektur, że mało kto teraz czyta choćby streszczenie... A szkoda, bo czytanie to świetna czynność, ale jak ktoś nie potrafi przekonująco zachęcić do tego by uczeń sięgnął po książkę, to nie sięgnie.

    U mnie też jest na lekcji na początku robiona geneza książki, podstawowe informacje o autorze, a na kolejnych lekcjach tematy związane z treścią lektury, więc nie muszę potem czytać, bo najważniejsze informacje wiem już z samej lekcji :D Ale najgorzej jest kiedy nagle chce porozmawiać z klasą na temat danego zdarzenia z lektury, a tu cisza, bo nikt nie czytał... (albo czytał streszczenie, a w streszczeniu nie było o tym informacji). Wtedy się denerwuje i "straszy" nas, że zacznie nam robić kartkówki z znajomości lektur - a i tak ich nie robi, bo jak twierdzi, "nie ma czasu". Kiedyś nawet kazała nam zrobić wypracowanie klasowe w domu "żeby nie tracić czasu na lekcji", a po zrobieniu, powiedziała, że to było dla chętnych... Irytująca jest, ale na szczęście jeszcze tylko 3 miesiące będę mieć z nią styczność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grrr... aż mi się coś w środku dzieje kiedy czytam o takich nauczycielach. Mniej odporna jakaś jestem po tej Ameryce :D

      Usuń
  5. A mnie interesuje temat albumów ;)
    Czy u ciebie w szkole były te całe "Year Book" i na jakiej to było zasadzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były. Znajdowały się tam zdjecia wszystkich uczniow z poszczegolnych rocznikow, zdjecia z wazniejszych wydarzeń, nauczycieli, wycieczek, meczy etc. Kto chcial to kupowal i mial pamiatke :)

      Usuń
  6. Fragment "Czytanie lektur i omawianie ich" bardzo przypomniał mi moje gimnazjum (w Polsce :)). Nauczycielka odwalała wspaniałą robotę, potrafiła zachęcić do czytania, a w trudniejszych lekturach (np. Krzyżacy) dawała nam kartki, z planami akcji, tłem historycznym itd., itp. Ja zawsze byłam dobra w przedmiotach humanistycznych i nie miałam problemów z czytaniem i omawianiem prawie nigdy, ale wiem, że słabszym osobom te kartki pomagały. Z resztą dla mnie też były przydatne.
    Teraz jestem w liceum i nauczycielka naprawdę skutecznie zniechęca do czytania. To smutne, bo z gimnazjum ja i moja koleżanka pamiętamy wszystkie lektury, ale teraz, gdy jesteśmy razem w liceum, załamujemy tylko głowy...
    ~Gabi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za ironia losu kiedy nauczyciela jezyka polskiego zniechęca do czytania lektur. W jaki sposob to robi ?

      Usuń
  7. Zainteresowałaś mnie tym postem bardzo! Kiedy poszłam do college w Chicago, jednym z przedmiotów do zaliczenia był "Intro to Arts and Ideas", który w praktyce sprowadzał się do czytania i omawiania różnych książek z różnych epok. Byłam bardzo zaskoczona, bo niektórzy wprost przyznawali, że nigdy nie czytali np. dramatów. Lektury, które mieliśmy zadawane do przeczytania były bardzo krótkie i faktycznie czytaliśmy je na raty- książkę niespełna stustronicową omawialiśmy 2 tygodnie ;] W każdym razie, po tym zaskoczeniu, które przeżyłam na studiach byłam ciekawa czytania lektur w liceach. Popytałam kilkorga znajomych, ale z tego co widzę, to w każdym high school jest trochę inaczej, choć nigdzie nie ma szału z czytaniem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłaś mnie innymi licami. Jak tam jest? :)

      Usuń
  8. Haha, też słyszałam o tym czytaniu na raty :D Podobno wyjątkiem od tego jest Wielki Gatsby i każdy Amerykanin musi ją znać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twojego bloga !:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Napisałam taki długi komentarz a się usunął ! :D pech .
    Jak dla mnie lektury w liceum (w Polsce) są nudne dlatego zazwyczaj na 3 je zaliczam :D
    Nie chce mi się juz drugi raz rozpisywać wiec skróce trochę mój kom.
    Dzisiaj trafiłam na twojego bloga który mnie mega wciągnął (tak przeczytałam cały :D ) wyjazd do Ameryki jest moim marzeniem od dzieciństwa :D ale mam coraz większe wątpliwości czy kiedykolwiek tam się znajdę (głównie chodzi o kasę :D ) .
    Mniejsza o to , mam do ciebie pyt .
    Bo ogólnie lubię ang tyle ze zaczęłam się go uczyć dopiero w gim (wcześniej niemiecki :/ ) w lo jednak wybrałam rozszerzenie ( i mam braki ) jak się na uczyłas tych czasów (bo na lekcjach mam 6 i nie wiem jak ich używać ) i ogólnie gramatyki ? :D bo słówka ogarniam słuchając muzyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi cokolwiek doradzić bo wyznaję taką zasadę: http://izabelapozytywnie.blogspot.com/2014/02/nie-ucz-sie-gramatyki-jezyka.html
      W Stanach jeśli chcesz powiedzieć, że będziesz coś robić np. w przyszłości to możesz użyć czasu present simple, continous albo will. I wszystkie są poprawne. Nie widzę żadnego sposobu, jak tylko je wykuć i wiedzieć który służy do czego.

      Usuń
  11. A jeśli ja mam tylko bloga, bez szablonu, to czy istnieje szansa współpracy i zrobienia od podstaw szablonu przez Catherine? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu już trzeba się kontaktować z Catherine. :)

      Usuń
  12. uwielbiałam Zbrodnię i karę i Lalkę w LO :) za to Chłopów nawet nie tknęłam, a z Dziadami i Panem Tadeuszem nie dobrnęłam do końca. nieznajomość niektórych lektur troche dała mi w kość na maturze przy wypracowaniu:) jesli chodzi o prowadzenie lekcji to dużo zależy od nauczyciela. ja miałam szczęście trafić na kobietę od której biła pasja a na lekcjach często "przemycała" różne ciekawostki.
    może w Stanach tych lektur jest mniej stąd dość szczegółowy proces omawiania na lekcjach? ciekawa jestem czy na angielskim omawialiście też epoki, mieliście nurty literackie i malarskie, filozofię, czy same lektury+info o autorze+geneza?
    karolina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było zbyt wielu informacji o epokach. Dużo skakaliśmy po autorach, krajach i epokach i nie szliśmy w żadnym porządku chronologicznym.

      Usuń
  13. Mam wrażenie, że w Stanach lektury są tak dobrane, by opisać jakieś problemy społeczne, by czegoś nauczyć a w Polsce, hmm ku pamięci :) Tzn nie widzę w tym nic złego, ale fajnie by było, gdyby nauczyciele też zachęcali do czytania tych lektur, a nie mówili tylko: za 2 tygodnie omawiamy "Dziady". Koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja zaczynam czytać lekturę polską i nie mam pojęcia o czym jest, w jakim czasie się dzieje i co porusza. Wszystko wyjaśnia mi się dopiero podczas omawiania, a wtedy niestety jest już za późno. Wolałabym wiedzieć to wcześniej to zwróciłabym na to uwagę podczas czytania.

      Usuń
  14. ja jestem słaba z angielskiego i co jest niepoprawne w "They all die". przyznam się bez bicia, że właśnie tak powiedziałabym :) bardzo ładny szablon. lubię takie minimalistyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosunkowo to nie ma w tym nic niepoprawnego. Jest to jednak bardzo proste zdanie, nie rozbudowane i nie do końca zgodne z prawdą. Bo nie wszyscy umierają. Po prostu teraz powiedziałabym to ładniej i bardziej szczegółowo.

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy post :) Ja swoje wyobrażenie o Stanach kształtuję głównie filmami, więc byłam przekonana, że na lekcjach angielskiego omawia się tylko Shakespeara ;)
    Trochę szkoda, że nauczyciele u nas nie zawsze zachęcają do przeczytania lektur - przez to do niektórych z nich sięgam dopiero teraz, po skończeniu szkoły i teraz uznaję, że są super (np. "Proces" Kafki albo "Katedra Marii Panny w Paryżu" Wiktora Hugo) :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Choćby lektury były ciekawe, w mojej szkole nauczyciel również skutecznie zniechęca do czytania. W 1 klasie liceum kilka pierwszych książek czytałam ze zrozumieniem, czasem nawet z przyjemnością. Czułam, że rozumiem treść i przesłanie książki, jednak dzięki kartkówkom sprawdzającym wiedzę teraz niestety sięgam tylko po streszczenia, bo nie jestem w stanie podczas zwykłej lektury spamiętać wielu w zasadzie nieistotnych informacji. Smaczek z gimnazjum: na teście z krzyżaków zostałam zapytana, co goście jedli na uczcie na 9 stronie. Jak się później dowiedziałam, była to jajecznica z kiełbasą, ale nie wydaje mi się żeby to była informacja niezbędna do interpretacji książki...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Iza, kiedy nowy post? Wchodzę codziennie na Twojego bloga i czekam z niecierpliwością na nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny temat! bardzo fajny pomysł na post :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawa jestem, jak taki system nauczania wyszedł by w Polsce. Chętnie bym sama chciała przetestować lekcje polskiego.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawy wpis! Polecam Ci kanał Sary "Ssarusska", która mieszka w USA - opowiada o szkole i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram