25.06.2016

Perfekcjonizm - mój wróg

perfekcjonizm - mój wróg
Zaczęło się w dzieciństwie od idealnie prowadzonego zeszytu. Nie było mowy o korektorze lub przekreśleniu. Następnie przyszedł czas na wypracowania pisane "na brudno", tylko po to by przepisać je pięknym pismem na czystą kartę. Bez jakichkolwiek błędów. Starannie wypełnione ćwiczenia, idealne, niepopisane książki bez zagiętych rogów i zawsze odrobione lekcje. Gdy zbliżał się sprawdzian, składający się z dużej ilości materiału, nie zasnęłam póki nie przeczytałam wszystkiego. To nie miało znaczenia, że nie zostawało mi w głowie nic z wiadomości, czytanych przy nikłym świetle lampki, o godzinie drugiej w nocy. Dopiero po przeczytaniu wszystkiego mogłam usnąć z poczuciem spełnienia.


Minęły lata, a ja nie usnę gdy wiem, że w zlewie są brudne naczynia, na podłodze leżą ciuchy lub któraś z szafek jest niedomknięta. Gdy jeden z pomalowanych paznokci wyjdzie źle, zmywam wszystkie i zaczynam od nowa. Takich przykładów mogę mnożyć w nieskończoność.
jak walczyć z perfekcjonizmem

Czego nie spróbuje, poświęcam się temu w całości. Nie potrafię zrobić czegoś na pół gwizdka. Albo zaczynam i dbam o to, albo całkowicie rezygnuję. Rezygnuję lub bardzo często - nie próbuje wcale. Odkładam zadania na później i zwlekam z ich realizacją, bo obawiam się porażki, niepowodzenia. Boję się, że to co stworzę nie będzie perfekcyjne. Mam głowę pełną pomysłów. Uważam się za osobę kreatywną, w czym bardzo pomogło mi amerykańskie liceum. Co z tego, kiedy nie wprowadzam swoich myśli w czyn. Porównuje się do osób lepszych, często profesjonalistów w danej dziedzinie, co doprowadza mnie do rezygnacji.

Jeśli coś zacznę, poświęcam się temu w całości, zużywam całą energię, siłę i środki, co prowadzi do sukcesu. Ale powinnam zrozumieć, że są sytuacje kiedy nie muszę dać z siebie wszystkiego. Poprawiając coś kilkukrotnie tracę energie, czas i pieniądze. A inni nawet nie widzą różnicy. Nie lubię pracować w grupie. Uważam, że wszystko zrobię najlepiej. Jeśli nie mogę, to chociaż chcę mieć wszystko pod kontrolą. Ostatnio mój chłopak stwierdził, że nie potrafiłby ze mną pracować, zwłaszcza gdy byłabym wyżej niż on. Byłabym szefem-tyranem. Wymagającym od wszystkich pełnego zaangażowania i perfekcjonizmu. Jestem taka i nie mogę zrozumieć, że inni wolą czasem odpuścić.
perfekcjonizm - mój wróg
sukienka: h&m
katana: second hand
buty: deezee

W ramach pracy nad sobą, wytyczyłam sobie kilka punktów, które mają być dla mnie drogowskazami aby pokonać ten problem. Zdaje sobie sprawę, że nie pozbędę się tej cechy całkowicie. Jest ona zbyt głęboko zakorzeniona we mnie, jak i w mojej rodzinie. Chciałabym jednak aby przerodziła się w coś pozytywnego. Abym stała się dokładna, a nie przesadnie dokładna. Aby perfekcjonizm był moim sprzymierzeńcem, a nie blokował mnie przed osiąganiem celów. Abym przestałą się ciągle poprawiać i znajdywać niedociągnięcia, bo to prowadzi jedynie do ciągłego niezadowolenia. Dobrze jest stawiać sobie coraz wyższa poprzeczkę, ale nie w sposób jaki ja to robię.

Postanawiam:
  • Obniżyć swoje standardy we wszystkich sferach życia. Nie wykonać czegoś na 100% tylko np. na 80%. Nie dopieszczać po raz kolejny jakiegoś szczegółu, na który i tak nikt nie zwróci uwagi. Musze zrozumieć, że świat się wtedy nie zawali.Nauczyć się odróżniać rzeczy ważniejsze, od tych mniej. Zadawać sobie pytanie: "Czy to co teraz spędza mi sen z powiek, za rok będzie miało znaczenie?"
  • Zacząć doceniać to co mam, to co osiągnęłam i na co zapracowałam.
  • Zacząć żyć tu i teraz. Nie wybiegać za daleko w przyszłość.
  • Przestać się porównywać! 
Izabela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram