19.11.2016

Przestań myśleć

przytulnie

Moje życie to jedno wielkie pasmo czekania. Czekam, na chłopaka jak wróci z pracy i będziemy mogli cały wieczór leżeć w łóżku i oglądać seriale. Na kuriera, który w końcu dostarczy mi te cudowną sukienkę, na którą wydałam tyle kasy. Na mechanika, aż naprawi mi auto i przestanę marznąć na przystankach. Na święta, abym mogła wyciągnąć moje ozdoby i przystroić cały dom. Na weekend, żeby się wyspać. Na wakacje, na ciepło, na ukończenie studiów, na lepsze życie?

Większość mojego czasu spędzam w mojej głowie, zamiast koncentrować się na tym, co dzieje się teraz. Mój mózg cały czas pracuje, analizuje, obmyśla plany na przyszłość. Moje doświadczanie życia jest na bardzo niskim poziomie. Żyję jakby w wyimaginowanym świecie myśli. A przecież to co się wydarzyło, lub to co dopiero się stanie, nie istnieje w świecie rzeczywistym. To jest tylko i wyłącznie w mojej głowie. Tam jest przechowywane. Nie mogę tego dotknąć, nic z tym zrobić, zmienić tego. Nie mam na to wpływu. Jedyne na co mam wpływ i co mogę przeżyć to teraźniejszość. Świat rzeczywisty. Który umyka mi bokiem.

Czy zawsze tak było?
Gdy byłam dzieckiem wszystko przeżywałam bardzo mocno. Świat był taki ekscytujący, kolorowy, wyraźny.  Mając kilka lat, byłam w stanie dostrzec najmniejsze rzeczy i cieszyć się z nich. Teraz czuję się jakbym nosiła źle dobrane okulary. Wszystko jest zamazane.

Gdy po kilkuletniej nieobecności wróciłam do domu rodzinnego, wszystkie wspomnienia uderzyły mnie w twarz. Ale były to wspomnienia z dzieciństwa. Te najmocniejsze. To było cudowne uczucie. Przez chwilę widziałam ten dom oczami małej Izy, lecz potrafiłam też porównać go do tego co widzę teraz. To były dwa różne światy. Stara szafa wypełniona bzdetami, którą teraz najchętniej wywaliłabym i wymieniła na coś nowego ze szwedzkiej sieciówki, dla małej Izabelki była to ogromna skrzynia skarbów, najpiękniejsza skrytka, a nawet miejsce do spania.

Największy szok przeżyłam, gdy znalazłam moje zabawki. Lalki, które spokojnie mogłyby grać główną rolę w horrorach, poniszczone plastikowe pojemniki które służyły mi za najdroższą zastawę i sprzęt do gotowania i podarte ciuszki dla lalek Barbie uszyte przeze mnie.
miś

Najgorszy był jednak Mój Miś. Z Misiem spałam do 12 roku życia. Trwałoby to dłużej, niestety jego kondycja z dnia na dzień stawała się coraz gorsza. Cierpiał na odpadające uszy i doskierały mu wszechobecne przetarcia i poprucia. To był jednak mój najcenniejszy skarb, którego pilnowałam jak oczka w głowie. Nikt inny nie mógł go dotykać. Jeździł ze mną na wszystkie wycieczki, zielone szkoły i obozy. Wystraszyłam się gdy go zobaczyłam. W mojej głowie, w głowie Izabelki wyglądał on całkiem inaczej.

Mała Iza doceniała i skupiała się na tym co ma, Cieszyła się z najdrobniejszych rzeczy. Przeżywała wszystko bardzo mocno, nie wracała do przeszłości i nie martwiła się tym co będzie. Łatwo wybaczała, była ufna i oczekiwała samych dobrych rzeczy od świata. I gdzieś to wszystko trochę zgubiłam. I nie wiem jak to pozbierać.

Izabela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram