05.12.2016

Studia - pierwsze wrażenie


Decydując się na studia dzienne byłam pełna obaw i niepokoju. Bałam się, że sytuacja z liceum powtórzy się (dla tych co przeoczyli: KLIK) i po raz kolejny stracę wiarę w polską edukację i będę szukała alternatyw. A byłoby szkoda, bo zamknęłam kilka etapów w swoim życiu, spaliłam kilka mostów i przeprowadziłam się do innego miasta.

Przez pierwsze dni na uczelni byłam bacznym obserwatorem. Nauczona doświadczeniem starałam się nie przywiązywać i spodziewałam się niespodzianek z każdej możliwej strony. Byłam bardzo wycofana i niepewna. Gotowa do wypisania się w każdej możliwej chwili, jak tylko coś mi się nie spodoba. Nie chciałam się angażować i wstrzymałam się np. z zakupem książek. Nawet mój chłopak wygadał się, że obawiał się mojej reakcji i w głowie przygotowywał sobie argumenty, gdybym chciała jednak zrezygnować. Teraz mogę powiedzieć, że niepotrzebnie się martwiliśmy.

MOJE PRZEMYŚLENIA
Uczelnia jest miejscem gdzie jestem traktowana poważnie i jak dorosły człowiek. Nikt nie wchodzi w moje życie, nie miesza się ani nie interesuje mną i tym co robię. To jest cudowne. Odpowiadam sama za siebie i jestem niezależna. Robię swoje własne notatki i uczę się w taki sposób jaki mi odpowiada. Nikt nie narzuca mi tego co mam pisać, nie sprawdza jak prowadzę zeszyt ani czy odrobiłam zadanie domowe. Nikt Cię nie kontroluje, ani za Tobą nie biega. Kocham to!

Dla tych co przeoczyli, zdecydowałam się na filologię angielską.
Wszystkie zajęcia (wyjątek stanowi wf i filozofia) prowadzone są w języku angielskim. Nie wiem co ten język robi z ludźmi, ale sprawia że każdy wydaje się być bardzo uprzejmy i zabawny. W tym języku komunikujemy się z nauczycielami i znajomymi na zajęciach. To znaczy, że kilka godzin dziennie jestem zmuszona myśleć, pisać i rozmawiać w tym języku. Ogromnie mi tego brakowało przez te dwa lata i zauważyłam lekki "spadek formy".

Cieszy mnie to, że jestem otoczona osobami które znają język na takim samym poziomie jak ja i również się nim interesują. Daje nam to możliwośc prowadzenia dyskusji i tworzenia żartów na tematy, których moi znajomi by nie zrozumieli, lub uważali za nie śmieszne.

Przedmioty. Pomijając wf, z którym jest więcej szkody niż pożytku jestem bardzo zadowolona. Cztery dni w ciągu tygodnia mam przedmiot który nazywa się Praktyczna Nauka Języka Angielskiego. Jak sama nazwa wskazuje skupia się on na praktyce tego języka. W końcu poznaje ciekawe wyrażenia i zwroty, których używa się na co dzień. Omawiamy ciekawe wyjątki i uczymy się wypowiadać w ładny sposób. Obawiałam się suchej teorii i wkuwania słów na pamięć. Nic takiego nie ma miejsca. Uczymy się dyskutując, słuchając, robiąc zadania, urządzajac quizy, gry i zabawy. Rozmawiamy, kłócimy się i debatujemy na wszystkie możliwe tematy. Cały czas się komunikujemy i robimy wszystko wspólnie. Jedynie po angielsku.
Mamy też przedmiot zwany Fonetyką i fonologią, gdzie skupiamy się na wymowie. Na moje nieszczęście na tej brytyjskiej. Największy jednak problem stanowi dla mnie Gramatyka. Moje podejście już znacie, bo wyjaśniłam je jasno TU. Nigdy nie uczyłam się tych wszystkich zasad. Wyznawałam naukę ze słuchu. W sposób naturalny. Tak jak dzieci uczą się mówić. Słuchają i powtarzają po rodzicach. Po jakimś czasie poznają język i są w stanie sami tworzyć swoje zdania i aplikować zasady, o których nawet nie mają pojęcia. Odmieniają rzeczowniki przez przypadki, czasowniki przez osoby, wiedzą jakie są formy przeszłe. Robią to instynktownie. Zasady poznają dopiero w szkole. Ale idąc do niej potrafią już poprawnie wysławiać się. W jakiś sposób poznali tę gramatykę. Jednak chcąc być specjalistą w tej dziedzinie, muszę poznać zasady i być ich świadoma. I zaakceptowałam to.

Jedna rzeczą, która mnie irytuje to okienka. Nie raz jestem zmuszona spędzić na uczelni cały dzień, podczas gdy zajęć nie mam wcale tak dużo. Nie zawsze opłaca się wracać na mieszkanie.

No i mity o studentach. Nie wiem, czy są tak bardzo wyolbrzymione, czy ja trafiłam na wyjątkowo grzeczny rok, ale szalone przygody w akademikach, codziennie domówki, wieczne imprezy i alkohol nie ma racji bytu. Więkzość osób na weekendy... wraca do domów rodzinnych.

Zobaczymy co powiem po pierwszej sesji. :)

Izabela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram