08.02.2017

Co się stało z moimi włosami?


Wstyd się przyznać, ale moje włosy wyglądały lepiej kiedy były regularnie rozjaśniane. Wtedy wiedziałam, że gdy nie będę o nie dbać, zostanę z sianem na głowie. Gdy zmieniłam kolor włosów na ciemny, myślałam, że wszystko "samo się ułoży". Niestety kondycja moich włosów nie jest zadowalająca i z podkulonym ogonem wracam do ich intensywnej pielęgnacji.


Kiedyś byłam dumną włosomaniaczką i gotowałam te gluty z siemienia lnianego, robiłam delikatne płukanki, moczyłam włosy w misce z olejem, wcierałam kozieradkę, spałam w masce na głowie i robiłam masę innych, szalonych rzeczy, które o dziwo, działały na moje włosy.

Teraz chcę wrócić do tego, ale małymi kroczkami, aby się nie zniechęcić.
Oto kilka kroków, które wprowadzam i będę praktykować przez cały miesiąc. W marcu zdam relacje z efektów.

- Przede wszystkim odstawiam prostownice. Koniec palenia moich włosów. Z doświadczenia wiem, że gdy są odpowiednio dociążanie, potrafią być proste i pięknie się układać. Zostawiam jedynie suszenie letnim powietrzem suszarki, ale też nie codziennie.

-Szampony. Decyduje się na dwa. Pierwszy, delikatny, bez silikonów i SLS, z możliwie dobrym i krótkim składem - do codziennego stosowania. (np. Alterra)
Drugi, z SLS ale również bez silikonów, do oczyszczania włosów z nadbudowanych substancji, do stosowania raz na tydzień. (np. Barwa)

-Wracam do olejowania. Na początek zakładam sobie cel, dwa razy w tygodniu, ale chciałabym, w miarę możliwości, częściej. Zaczynam od oleju ze słodkich migdałów, bo pamiętam, że to on najlepiej działał na moje włosy.

- Emulguje naolejowane włosy maską. Czyli za każdym razem kiedy olejuje włosy, na ostatnie 15/20 min nakładam maskę. (np. Garnier Ultra Doux awokado i masło karite) Wtedy mam pewność, że włosy nie będą tłuste, a będą mega nawilżone.

-Wcierki. Zaczynam od jantaru, bo już od kilku miesięcy stoi na mojej półce. Producent zaleca wcieranie w skórę głowy zaraz po umyciu, niestety to się u mnie nie sprawdza. Włosy stają się przetłuszczone i wyglądają na nieumyte. Jantar będę wcierać możliwie jak najczęściej, kilka godzin przed myciem włosów.

-Ochrona przed urazami mechanicznymi. Koniec z przytrzaskiwaniem włosów zamkiem od kurtki czy wyrywaniem ich spod paska od torebki! Są delikatne i delikatnie trzeba się z nimi obchodzić. Dbam o nie i związuje kiedy tylko mogę. Oczywiście delikatnymi gumkami bez metalowych elementów!

-Koniec z spaniem w mokrych włosach. Po kąpieli delikatnie osuszam i odsączam włosy bawełnianą koszulką lub delikatnym bawełnianym ręcznikiem. Koniec z pocieraniem włosów szorstkim ręcznikiem.

Chciałabym aby te zachowania weszły mi w nawyk. Widzimy się ponownie, z takim wpisem w marcu. Wtedy zrobie podsumowanie produktów, które używałam i ocenimy zmianę we włosach.

Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądały moje włosy kiedyś, jak długą drogę przeszły i co im zafundowałam TUTAJ, są wszystkie zdjęcia i ich historia. Wchodzicie na własną odpowiedzialność.

Izabela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram