04.02.2017

Nie uzależniaj swojego szczęścia od innych osób

nie uzależniaj swojego szczęścia od innych osób

Możesz wmawiać sobie, że "będę szczęśliwa jak znajdę chłopaka" albo "gdybym miała najlepszą przyjaciółke, byłoby mi łatwiej". Ale to bulshit.
Dlaczego twój humor, twój nastrój czy twoje decyzje mają zależeć od drugiej osoby? Dlaczego nie możesz sam decydować o sobie, o tym jak chcesz się czuć i co chcesz robić? Co jeśli powiem Ci, że nikt nie zapewni Ci szczęścia? To ty musisz sobie na nie zapracować. Wtedy nikt Ci go nie odbierze.

Poleganie na innych ludziach  jest po prostu głupie. To ze sobą spędzisz całe swoje życie. Ludzie pojawiają się i znikają, dlatego pielęgnuj osobę, która będzie zawsze. Siebie.

Ważne jest zrozumieć, że nie potrzebujesz drugiej osoby by być szczęśliwym. I ja również to zrozumiałam.
Nie chcę wręczać drugiej osobie pilota emocjonalnego i dawać jej kontrolę nad tym jak się czuję. Nikt nie jest na tyle ważny, aby mógł odpowiadać za to co jak i kiedy czuje.

Singielki narzekają, że ciężko im kogoś znaleźć. Żyją w przekonaniu, że pojawi się książę na białym koniu i odczaruje ich życie. I wtedy będą szczęśliwe. Ale dlaczego ktoś chciałby się z Tobą wiązać kiedy ty sama siebie nie lubisz? Kiedy ty tama siebie nie szanujesz? Kiedy ostatni raz dobrze się ze sobą bawiłaś?

To samo jest z przynależnością do jakiejś grupki, szukaniem przyjaciela czy innej osoby, na której można ulokować swoje szczęście. ULOKUJ JE W SOBIE.

Jesteś samowystarczalną jednostką i nie potrzebujesz drugiej osoby. Najpierw naucz się przebywać i żyć sam ze sobą. Żyć, a nie czekać na innych, aż to oni odmienią twoje życie.
I nie jest to proste. I zajmuje to trochę czasu. Ale to praca nad samym sobą, samorozwój, który zawsze popłaca. Ja kocham swoje towarzystwo, uwielbiam zamykać się w domu, spędzać sama ze sobą czas. Czuję wtedy wewnętrzne szczęście i wbrew pozorom (i pytaniom wielu moich znajomych) nigdy się nie nudzę. To właśnie te chwile kiedy jestem sama w mieszkaniu są momentami, kiedy odpoczywam, nabiera masę energii i pomysłów do działania.

Ale tu jest problem. Bo dlaczego miałabym zamykać się w mieszkaniu? Kilka miesięcy temu wykonałam pierwszy krok i wybrałam się sama do restauracji. Na początku było mi bardzo nieswojo i miałam wrażenie, że każdy na mnie patrzy i myśli sobie "co za przegryw". Speszyło mnie pytanie kelnerki "nakrycie tylko dla jednej osoby?". Ale dlaczego samotność ma być uznawana za coś złego? Znowu powraca pytanie: czy potrzebuje drugiej osoby by czuć się szczęśliwą?
Obecnie bardzo to lubię i często praktykuję. Już nie widzę w tym nic złego.  Skupiam się wtedy na jedzeniu, mam chwilę aby spokojnie przemyśleć kilka spraw w innym otoczeniu, obserwuje ludzi i otaczający mnie świat. Gdy jestem z drugą osobą, też jest fajnie, ale wtedy wszystko wygląda inaczej.

Dziś po raz pierwszy w życiu, w ramach eksperymentu, wybrałam się sama do kina. Czasem bardzo ciężko umówić się ze znajomymi, aby wszyscy znaleźli czas. Wolny wtorkowy wieczór i akurat leci film z twoim ulubionym aktorem? Nikt z twoich znajomych nie ma czasu? Dlaczego masz go z tego powodu przegapić?
Nie mówiąc już o tym, że jeszcze trudniej jest zdecydować się na film. Twój chłopak nie ma ochoty na kolejną komedię romantyczną, a koleżanka jest zajęta? Idąc w grupce, każdy ma ochotę obejrzeć co innego i czasem trzeba iść na kompromis. A kompromisy nie zadowalają nikogo. No nie powiesz mi chyba, że skaczesz z radości gdy zostałaś przegłosowana i właśnie wchodzisz do ciemnej sali, a na ekranie trup wychodzi z trumny. Przecież wiem, że nienawidzisz horrorów.

Wnioski z kina? Nic się nie wydarzało. Nikt nie wytykał mnie palcami, nikt nie interesował się moją osobą. Była pełna sala ludzi i nikt nie zwracał na mnie uwagi. A ja miałam spokój, ciszę i cały pojemniczek popcornu dla siebie. ;)

Następnym krokiem będzie wyjście samej do klubu lub baru. Kto ze mną? Co lubicie robić sami? :)

Izabela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram