22.03.2017

Mój sposób odżywania się. Co jem?

makaron

To jak się odżywiam nie jest dietą. Dieta dla mnie jest chwilową drogą do osiągnięcia konkretnego celu. Czymś co działa przez chwile. Jakimś wyrzeczeniem. Odmawianiem sobie. Działaniem wbrew sobie. Coś z czym można przemęczyć się chwile, aby potem wrócić do dawnych nawyków. Ja za bardzo kocham jedzenie, żeby robić sobie diety. Dlatego zmieniłam swoje nawyki.

Skąd pojawiła się u mnie motywacja? Z troski o swoje zdrowie. Ciało mam jedno i ma mi wystarczyć na kilkadziesiąt lat. Chce aby było w dobrej formie. A jedzenie jest jego paliwem. Nie chce pchać w siebie złych, nic niewartościowych, szkodzących mi substancji. To jak powolne popełnianie samobójstwa. Gdy źle się odżywiam, moje samopoczucie i energia do życia momentalnie słabnie. Nauczyłam się wsłuchiwać w organizm.

Zdrowe odżywianie dla każdego oznacza coś innego. Nasze ciała różnią się od siebie i coś co działa u mnie, Tobie może zaszkodzić. Ja mam np. nietolerancje na białko jaja kurzego i mleko krowie. Odstawiłam te produkty, dzięki czemu czuje się o wiele lepiej. Czy jestem wegetarianką lub weganką? Nie. Jednak bardzo mocno ograniczyłam spożycie mięsa i produktów odzwierzęcych. Mięsa na obiad nie kupuje od dobrych kilku miesięcy. Ryb nigdy nie lubiłam. Gotuje wegetariańsko. Od przejścia na weganizm powstrzymuje mnie masło i śmietana. Kocham zabielane zupy i bułeczki z masłem! Mam ogromną słabośc do kanapki drawala z mcdonalda, a gdy chłopak zamówi pizze, na której znajdują się kawałki szynki, to nie panikuje i lubię je zjeść.

Kojarzycie jedzeniową piramidę hejtu? Mięsożercy nienawidzą wegetarian, wegetarianie wegan, a weganie witarian. Każdy jest przekonany o słuszności swojej diety. Ja żartuje sobie, że mnie nienawidzą wszystkie te grupy, bo z żadna się nie identyfikuje.

Wyznaję zasadę złotego środka. Bo grunt to nie popadać w paranoje i znaleźć coś dla siebie. Zewsząd zalewają nas informacje, że powinniśmy odstawić mięso bo jest faszerowane hormonami i antybiotykami, soja jest modyfikowana genetycznie, cytrusy pryskane, a puszki aluminiowe zawierają szkodliwe substancje. Jeśli chcielibyśmy tak na to wszystko patrzeć, nie jedlibyśmy nic. Zrezygnowałam z mięsa, jaj i mleka. Nie chce czuć wyrzutów sumienia kiedy zjem jogurt naturalny z owocami. Albo kiedy wsadzę łyżeczkę śmietany do mojej pomidorowej. Czuje, że gdybym zrezygnowała z tych produktów, mocno by mi ich brakowało. Nie odczuwam też ich negatywnych skutków. Być może kiedyś w przyszłości z nich zrezygnuje. Ale jeszcze nie teraz. Nie czuję się na to gotowa.

Zaważyłam jednak, że zmiana ta wpłynęła na mnie bardzo pozytywnie i chciałabym zachęcić Cie do zmienienia czegoś w swoim jadłospisie. Wypróbowania czegoś nowego. Ograniczenia niektórych produktów. To może być np. zminimalizowanie spożycia mięsa do dwóch posiłków w tygodniu, czy zaczęcia dnia od smoothie lub wyciskanie soków. :)
pączki i kawa

Co więc jem?

To pytanie dostaje bardzo często, gdy ludzie dowiadują się że nie potrzebuje kotleta, aby się najeść. Moja dieta opiera się na owocach i warzywach. Do tego dochodzą różnego rodzaju kasze, ryże, makarony, ziemniaki i rośliny strączkowe.
zupa kalafiorowa

Zupy, które kocham i mogę jeść na śniadanie, obiad i kolacje.
zupa cebulowa

Ulubione kotlety to te z kalafiora, soczewicy, fasoli czy kaszy bulgur.

Leczo, chili sin carne czy różnego rodzaju gulasze warzywne.
makaron z brokułami

Makarony

Pieczone warzywka i ziemniaczki

To tylko przykładowe posiłki. :) Często pokazuje moje jedzenie na snapie, więc zapraszam również tam: misshappyplace
kolorowe płatki śniadaniowe

Jeśli chodzi o śniadanie to o tym pisałam osobny post KLIK. Najczęściej jest to owsianka, jaglanka lub pudding. Różnego rodzaje kanapki lub przepyszne sałatki jem na drugie śniadanie. Ostatnimi czasy, aby jeść większą ilość owoców, po prostu obieram i kroje te, które mam w domu, tworząc z tego taką sałatkę owocową. Zajmuje kilka minut i jest wygodne do zabrania np. na uczelnie. Nie trzeba podgrzewać i nie ma obawy, że cokolwiek się wyleje.

miska owoców

Nie kategoryzuje się w żaden sposób. Jak tylko mogę poprawiam swoje nawyki i to co jem. Dbam o to i zwracam uwagę, ale nie popadam w paranoje. Nie robię nic wbrew sobie i nie odmawiam sobie niczego. Nie widzę sensu w rezygnowaniu z sera żółtego, na rzecz kupowania jego wegańskich zamienników, które są tak samo niezdrowe, jak nie bardziej.
Nie chcę zwariować.
bananoffe

Izabela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje za twój komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury :)

Szablon - Catherine Wolf. Obsługiwane przez usługę Blogger.

instagram